V KZD NSZZ „Solidarność”, Zielona Góra 1993


V Zjazd NSZZ „Solidarność” w Zielonej Górze toczył się ponownie pod presją sytuacji politycznej w Polsce i rozpoczynającej się kampanii wyborczej. Miesiąc przed zjazdem w imieniu „Solidarności” 27 maja 1993 r. poseł Alojzy Pietrzyk zgłosił w Sejmie wniosek o udzielenie votum nieufności rządowi Hanny Suchockiej.

Wotum  nieufności  dla  rządu
– Jako poseł klubu „Solidarności”, wykonując uchwałę najwyższych władz związku, występuję z wnioskiem o wotum nieufności dla Rady Ministrów. [...] Od dzisiaj żaden rząd nie będzie miał już prawa mówić o sobie, że jest rządem solidarnościowym. [...] Dzisiaj – w wolnej Polsce – w naszym życiu nadal są obecne kłamstwo, niesprawiedliwość, nędza i upokorzenie. Przemiany dokonywane od czterech lat miały, zgodnie z oczekiwaniami społeczeństwa, stworzyć sprawniejszy system, dający nadzieję, ale również – a może przede wszystkim – bardziej sprawiedliwy. [...] Działając prawie 11 miesięcy, koalicyjny rząd realizuje politykę, której efektem, w odczuciu społecznym, jest kapitalizm z „nieludzką twarzą”. Jest to rząd arogancki w stosunku do otaczającej rzeczywistości, wewnętrznie niespójny, różny w ocenie celów, jakie chce osiągnąć. To rząd bojaźliwy wobec partnerów zagranicznych, a jednocześnie butny i pewny „jedynie słusznych racji” wobec własnych obywateli. Gotowy do dyskusji, lecz lekceważący dyskutantów. To rząd indywidualności, lecz także ignorantów i pseudofachowców wywodzących się z układów. [...] Rozpasana administracja, obciążenia podatkowe rujnujące jedynie tych, którzy jeszcze je płacą, brak konkretnych rozwiązań, jeśli chodzi o najważniejsze dziedziny gospodarki państwa, nieszczelne granice, korupcja, oszustwa skarbowe – to na pewno dziedzictwo minionych lat, ale, niestety, również ich kontynuacja. Zdominowany przez Unię Demokratyczną i Kongres Liberałów koalicyjny rząd wykazał się wyjątkowym dogmatyzmem i brakiem rozwagi przy konstruowaniu budżetu, przy równoczesnym, często skandalicznym, zaniedbywaniu sprawy pozyskiwania środków budżetowych. [...] Panowie z Unii Demokratycznej i z Kongresu Liberałów! Czas na eksperymenty już się skończył [...].
Poseł „S” Alojzy Pietrzyk, 27.05.1993 r. (stenogram sejmowy)



Plakat wyborczy "Solidarności" z 1993 r.

25-27 czerwca 1993 r. odbył się V Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność” w Zielonej Górze, na którym zadecydowano o udziale Związku w zbliżających się wyborach parlamentarnych. Ostatecznie Związek wystawił 561 kandydatów w okręgach wyborczych i 89 na liście krajowej do Sejmu. Marian Krzaklewski ogłosił wielką mobilizację w „Solidarności” przed wyborami. W regionach Mazowsze, Łódzkim, Konińskim, Białostockim i Leszczyńskim kandydaci na senatorów z ramienia „Solidarności” nie zebrali wymaganych 3 tys. podpisów poparcia.

Przed zjazdem Marian Krzaklewski udzielił wywiadu „Gazecie Wyborczej”:

– Co zrobi „Solidarność”, jeśli po wyborach to właśnie Sojusz Lewicy Demokratycznej utworzy rząd?
– Będziemy się starali nie dopuścić do jego powstania. Jeśli nasza reprezentacja w parlamencie będzie zbyt mała, to użyjemy wszystkich innych środków, jakie przysługują w demokracji, aby taką sytuację zmienić. Na pewno nie będziemy dążyli do zawierania z takim rządem porozumień. Staniemy się związkiem przede wszystkim rewindykacyjnym w ramach istniejącego prawa.
– Jest Pan politykiem czy działaczem związkowym?
– Związkowcem, który ze względu na miejsce, jakie zajmuje „Solidarność” na naszej mapie politycznej, musi być też politykiem. Nie jestem jednak politykiem na wzór przywódców partii, ponieważ związek nie walczy o władzę polityczną. [...] nie powinniśmy wystawiać ograniczonej liczby kandydatów – chcemy mieć jak najwięcej szans na przekroczenie wymaganych w ordynacji progów. Partie, które wejdą do parlamentu, będą silne, my też musimy być silni. Opowiadają się za tym wszystkie regiony. [...]
– Czy będziecie wymagać od kandydatów na posłów deklaracji o posłuszeństwie wobec decyzji Krajówki i pozostaniu do końca kadencji Sejmu w klubie „Solidarności”?
– O tym zadecyduje zjazd, ale nie ulega wątpliwości, że nie może dochodzić do sytuacji głosowania wbrew decyzjom związku. Dlatego warunki obowiązujące posłów i relacje między władzami związku i klubem parlamentarnym muszą być określone przed wyborem kandydatów. [...]
– Jak Pan ocenia fakt, że kilku głośnych działaczy „Solidarności”, w tym byłych posłów związku, w najbliższych wyborach będzie startowało z list partii politycznych, przede wszystkim Unii Demokratycznej?
– Działacz związku to jest człowiek wybrany w jakiejś strukturze do konkretnych zadań i statut zabrania łączenia stanowisk w związku z funkcjami w partiach politycznych. Jeśli będą chcieli to zrobić, wejdą w konflikt ze statutem. Nie widzę jednak groźby przechodzenia działaczy związkowych do różnych partii. Do tych, którzy zamierzają odejść, osobiście nie mogę mieć pretensji, ale jeśli chcą być politykami, niech to po męsku powiedzą. Wtedy rozstaniemy się w zgodzie.

Marian Krzaklewski w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” 25.06 1993 r.



Apel V Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność” do społeczeństwa polskiego
Nasza ojczyzna  jest w  niebezpieczeństwie

Co Jej zagraża, wszyscy wiemy a szczególnie pracownicy i ich rodziny, którzy odczuwają boleśnie obecną rzeczywistość i jawną niesprawiedliwość społeczną.
Rok temu IV Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność” zobowiązał uchwałą programową wszystkich członków Związku do dokończenia „Rewolucji Solidarności”.
We wrześniowych wyborach rozegra się decydująca bitwa o Polskę, o Jej kształt dla co najmniej jednego pokolenia Polaków. Naszą szansą na zwycięstwo jest wysoka frekwencja wyborcza
i znalezienie ludzi dzielnych, uczciwych, kompetentnych i cieszących się zaufaniem Narodu, którzy będą chcieli, z potrzeby serca i rozumu, wykonać program odnowy.
Naszą szansą, przez promowanie najlepszych, jest odsunięcie raz na zawsze od władzy tych, którzy w tak ciężkich chwilach dla Polski i rodzin pracowniczych mają na względzie partykularne interesy partii lub korzyści osobiste. Jeżeli nadal po wyborach wrześniowych wpływ na rządzenie Polską będą mieli ci, którzy ją niszczyli, to nadzieja zrodzona w sierpniu 80 roku zostanie zaprzepaszczona.
Mamy dość paraliżu państwa i niekompetencji władzy oraz separowania społeczeństwa od decydowania o losach Kraju. Chcemy demokratycznej Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej i opartego na niej spójnego i skutecznego systemu prawnego. Chcemy mądrego i sprawnego Parlamentu, chcemy efektywnych rządów i takiego zarządzania,
w którym rachunek ekonomiczny nie kłóci się ze sprawiedliwością społeczną. [...].
Idąc do wyborów razem z NSZZ „Solidarność” mamy taką szansę.


Uchwała  programowa
Związek wobec sytuacji kraju i wyborów parlamentarnych

Cztery lata po zwycięstwie „Solidarności” nadzieje Polaków poddane zostały bardzo poważnej próbie. Sposób sprawowania władzy przez obecne elity polityczne budzi coraz większy sprzeciw, a wiara w sens ponoszenia kosztów przebudowy państwa gwałtownie spadła.
Negatywna ocena spożytkowania zwycięstwa „Solidarności” ma swoje źródło między innymi w:
– braku spójnej społeczno-gospodarczej strategii państwa
– decyzjach gospodarczych sprzyjających często interesom wąskich grup politycznych
– tolerancji wobec nieuczciwego bogacenia się
– poszerzeniu się sfery ubóstwa
– zachowaniu wpływów komunistycznej nomenklatury w strategicznych punktach zarządzania finansami państwa i wymiarze sprawiedliwości
– arogancji elit władzy
– degradacji tak ważnych dziedzin życia społecznego, jak edukacja, nauka, kultura i ochrona zdrowia
– łamaniu praw związkowych
– opieszałości w tworzeniu prawa i tym samym w budowie ustroju III RP.
Po czterech latach nadal nie mamy nowej konstytucji. Wszystkie te zjawiska grożą niebezpiecznym pogłębianiem się kryzysu politycznego, społecznego i gospodarczego. NSZZ „Solidarność” ma więc statutowy i moralny obowiązek stanąć w parlamencie w obronie poziomu życia, warunków pracy, prawa do godziwej płacy i poszanowania praw i godności człowieka. Musimy również bronić coraz agresywniej atakowanych wolności związkowych.
Podstawowym warunkiem zrealizowania tych zadań jest wpływ Związku na stanowienie prawa.
Dlatego właśnie NSZZ „Solidarność” musi mieć swoją reprezentację w parlamencie, aby w sposób bezpieczny dla Polski dokończyć rewolucję „Solidarności”.
V Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność” postanawia, że Związek nasz, występując samodzielnie, będzie ubiegał się o miejsca
w Sejmie i Senacie, nie ograniczając liczby swych kandydatów.
Klub NSZZ „Solidarność” powinien w parlamencie reprezentować stanowisko władz Związku w sprawach społecznych, gospodarczych i ustrojowych. Zresztą tam również rozstrzyga się los Polski.


Dokumenty V KZD NSZZ „Solidarność”, Zielona Góra 1993 r.

Dokumenty V KZD NSZZ „Solidarność”, Zielona Góra 1993 r.


Dodaj komentarz