Stanisław Markowski


Stanisław Markowski w książce Artyści i naukowcy dla Solidarności opowiada o swoich zdjęciach:

Serce zaczęło bić szybciej
fragmenty rozmowy z Joanną Jezierską, Kraków, lipiec 2006

Nie jesteśmy dziennikarzami, tylko artystami…
(…) Moją fotografię z lat osiemdziesiątych nazywam fotografią społeczną, fotografią społecznie zaangażowaną. Fotografując tamte wydarzenia, chciałem pokazać naszą niezgodę na system, walkę z tym systemem, pragnienie wolności, niepodległości. Fotografowałem konsekwentnie przez cały ten czas. Z mojego rozeznania robiło to, w miarę systematycznie, kilkunastu fotografów. Inni załamywali się psychicznie po pół roku, po roku. Czasem i ja zastanawiałam się, jak długo to pociągnę. Niejednokrotnie walczyłem ze strachem, a bardzo często ze stresem i lękiem, przeważała jednak potrzeba kontynuowania tej pracy.
To był fantastyczny okres, kiedy artystom, w większości, serce zaczęło bić szybciej. Na rzecz Solidarności, na rzecz całej tej sprawy, wyrwania się Polski w stronę wolności, czynili działania podtrzymujące na duchu. Tworzyli wiersze, muzykę, obrazy, spektakle teatralne wystawiane konspiracyjnie, organizowali wystawy i aukcje.

W latach osiemdziesiątych przyjeżdżałem często do Gdańska – to było, po Krakowie, moje drugie ukochane miasto. W sierpniu 1980 roku pojechałem do Stoczni. Kierowcy-taksówkarze za darmo wieźli nas z lotniska Rębiechowo do centrum Gdańska. Opowiadali, jak tu jest, mówili: „Trójmiasto trzyma się dzielnie, wszyscy sobie pomagamy”. Podwieźli nas pod samą stocznię. Podchodzimy pod bramę i słyszymy, że polskich dziennikarzy nie wpuszczają. „Dość mamy już tych szmatławców, prasa polska dalej kłamie”– mówili. „Ale my nie jesteśmy dziennikarzami”. „A kim?” – pytają stoczniowcy. „Artystami”. Wyciągnęliśmy z Witkiem Górką legitymacje Związku Polskich Artystów Fotografików – pierwszy raz to w życiu zrobiłem. „A po co wam te zdjęcia?”– ciągnęli – „Zrobimy z nich w Krakowie wystawę, o tym, co tu się dzieje.” Zostaliśmy wpuszczeni.
Jak już tam weszliśmy, poczułem się jak w niebie, jak w raju. Ta radość spotkania z wolnymi ludźmi była nieporównywalna z niczym. Ludzie uśmiechnięci, szczęśliwi, podają sobie ręce, wspólnie się modlą, wspólnie śpiewają, znoszą trudy związane ze strajkiem okupacyjnym… Wszędzie można było wejść i wszystko można było fotografować – coś niezwykłego, po prostu WOLNA POLSKA!
Po powrocie do Krakowa od razu pokazaliśmy w Galerii ZPAF wystawę, która nosiła tytuł „Gdańsk, sierpień 80″.

Całość na stronie Gdańskiej Galerii Fotografii



Dodaj komentarz