„Solidarność” po I Zjeździe Delegatów

Od sierpnia 1980 r. do wprowadzenia stanu wojennego była przez partię konsekwentnie realizowana koncepcja neutralizacji „Solidarności” przyjęta na IX Zjeździe PZPR. PZPR z gen. Jaruzelskim na czele zdecydowała się na doprowadzenie do konfrontacji mającej doprowadzić do kapitulacji „Solidarności”, a w przypadku jej dalszego oporu, zdecydowano się na wprowadzenie stanu wojennego.

Latem i jesienią wyczerpywały się możliwości dotychczas prowadzonej polityki. Z jednej strony dążono do wmontowania „Solidarności” w system PRL, a z drugiej strony „Solidarność” nie była już zdolna do większego „samoograniczania rewolucji”. Partia nieustannie prowadziła działania rozbijające jedność „Solidarności”. Usiłowano skłócić środowisko KOR, WZZ i ROPCiO z ruchem związkowym, a po wydarzeniach bydgoskich wykreować i przeciwstawić umiarkowaną grupę wokół Wałęsy i doradców tzw. radykałom „Solidarności”. Jesienią 1981 r. wydawało się, że obie strony nie są już gotowe do dalszych ustępstw.

„Solidarności” nie udało się uzyskać trwałych gwarancji dla Związku. Pogarszały się warunki życia – latem, po obniżeniu kartkowych przydziałów mięsa i jego przetworów o ok. 20 proc., doszło do wielu demonstracji w proteście przeciwko głodzie i brakom w zaopatrzeniu (największa odbyła się 25 lipca w Łodzi). Coraz częściej dochodziło do niekontrolowanych protestów.

Jesienią kierownictwo Związku znalazło się w kleszczach: musieli radykalizować działania albo kapitulować – gdyż tak kompromis rozumiały władze PRL. Mimo wszystko starano się podejmować rozmowy i negocjować. 13 października 1981 r. „Solidarność” zaproponowała rozpoczęcie rozmów z rządem na tematy gospodarcze. Doszło do czterodniowych negocjacji. Związek uzyskał jedynie zgodę na zamrożenie cen detalicznych do czasu uzgodnienia z nim programu i terminu ich zmian. Natomiast nie udało się przekonać władzy do konsultowania z „Solidarnością” zasad reformy gospodarczej. W takiej sytuacji wezwano do przeprowadzenia 28 października godzinnego strajku protestacyjnego. Przeprowadzony strajk nie rozładował napięć i nieporozumień. Wręcz przeciwnie, wpisał się on w trwające w całym kraju żywiołowe strajki lokalne, wywoływane przez prowokacyjne postępowanie władz, jak i niekontrolowane działania działaczy związkowych.

Ostatecznie 12 grudnia 1981 r., gdy w Gdańsku toczyły się jeszcze obrady Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, w kraju rozpoczęła się akcja wprowadzania stanu wojennego. Rozkaz rozpoczynający działania przekazano do komendantów wojewódzkich MO około południa. Nakazywał on rozpoczęcie pierwszych działań o godzinie 23.30 (operacja „Azalia”, polegająca na zajęciu obiektów Polskiego Radia i Telewizji oraz zablokowaniu łączności telekomunikacyjnej). Na 24.00 wyznaczono rozpoczęcie operacji „Jodła”, czyli akcji internowania. Do początku stycznia 1982 r. internowano 74 spośród 107 członków KK NSZZ „Solidarność”.

Czym zawiniła „Solidarność”, że czołgi wyjechały na ulicę, aresztowano, bito i niestety także zabito niewinnych ludzi? Prymas Wyszyński i Jan Paweł II apelowali, aby przed rzuceniem oskarżenia zastanowić się czy samemu się jest bez winy. Czy więc „Solidarność” była winna wprowadzeniu stanu wojennego? Jeśli tak, to co poza tym, że po prostu istniała i była niezależną od władzy organizacją, mogło w jej postępowaniu być złego, co rządzących zmusiło do zastosowania tak represyjnych działań, które cofnęły Polskę do najczarniejszego okresu lat stalinizmu, i odsunięcia na wiele lat wprowadzenie niezbędnych reform społecznych i ekonomicznych? W materiałach źródłowych można znaleźć odpowiedź.

 

Leszek Biernacki

 

wszechnica@solidarnosc.org.pl

Dodaj komentarz