I Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność”


Pierwszy Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność” odbył się w dwóch turach: od 5 do 10 września oraz od 26 września do 7 października 1981 r.

Plakat I KZD NSZZ "Solidarność"

Na cztery godziny przed rozpoczęciem obrad pierwszej tury odbyła się w katedrze oliwskiej msza św. w intencji związku. Prymasa Polski, kardynała Józefa Glempa, powitał biskup ordynariusz diecezji gdańskiej Lech Kaczmarek, który powiedział m.in.: „Uważam za rzecz wskazaną i konieczną aby niezależny Związek »Solidarność« postępował w myśl swego hasła: bez obawy ale z rozwagą”[1]. W krótkiej wypowiedzi Wałęsa podziękował prymasowi za pomoc okazywaną przez Kościół. Prosił prymasa, aby „tak jak do tej pory prowadził nas i podpowiadał nam po ojcowsku”[2]. Prymas odpowiedział, że przede wszystkim Związek musi cechować się odpowiedzialnością. Mówił, że przybył „pokrzepić wasze serca, by pouczać w miłości”[3]. Następnie tłumaczył pojęcie służby narodowi i wskazywał, że „Solidarność” jest zobowiązana rozważnie służyć ojczyźnie.

Wejście na salę obrad w hali „Olivia” pocztów sztandarowych zainaugurowało I Krajowy Zjazd Delegatów NSZZ „Solidarność”. Odśpiewano hymn Polski oraz Boże coś Polskę. Następnie Lech Wałęsa otwierając obrady powiedział m.in.:

Powstanie „Solidarności” stało się dla wielu ludzi nie tylko w naszym kraju, lecz w całym świecie, znakiem nadziei i świadectwem tego, że walka o godność ludzką nie jest bezowocna. Ale to, że jesteśmy, nie zrodziło się od razu. Jest w tym dziedzictwo krwi robotników poznańskich 1956 roku, Grudnia 1970 na Wybrzeżu, dziedzictwo cierpień Radomia i Ursusa 1976 roku oraz wszystkich walk robotników w Polsce. Wszystkich wysiłków i walk o godność ludzką w naszym kraju. Wyrośliśmy z tych walk i pozostajemy im wierni. Czy już dojrzała chwila zrozumienia, że tej drogi, którą otworzyliśmy w sierpniu, nie da się odwrócić, a „Solidarność” nie da się podzielić ani zniszczyć? Jeżeli pozostaniemy jak w sierpniu razem, silni, mimo kłopotów i trudności, mimo różnic zdań – wygramy. I Polskę zrobimy taką, jaką sobie wymarzyliśmy, bo inna być nie może[4].


Wybrane zostało prezydium I tury Zjazdu: Antoni Fijałkowski (Mazowsze), Zbigniew Bołz (Gorzów), Bolesława Borowska (Poznań), Lesław Buczkowski (Gdańsk), Jerzy Buzek (Śląsko-Dąbrowski), Stanisław Kocjan (Pomorze Zachodnie), Jerzy Mielnik (Opole), Krzysztof Mikołajczyk (Bydgoszcz), Benedykt Nowak (Elbląg), Lesław Paga (Lublin), Antonii Pietkiewicz (Wielkopolska Południowa), Arkadiusz Paszek (Podbeskidzie), Jerzy Stępień (Świętokrzyski), Bronisław Śliwiński (Pobrzeże) i Stanisław Szymkowiak (Zielona Góra). Na przewodniczącego wybrano Tadeusza Syryjczyka, a wiceprzewodniczącego S. Kocjana. Podczas II tury dokonano zmian w składzie prezydium. Przewodniczącym został J. Buzek, a wiceprzewodniczącym A. Fijałkowski. W składzie prezydium znaleźli się: Z. Bołz, Stanisław Fudakowski (Gdańsk), Michał Kurowski (Pomorze Zachodnie), K. Mikołajczyk, Jerzy Nowacki (Wielkopolska), B. Nowak, L. Paga, A. Paszek i Krzysztof Turowski (Łódź). Na Zjazd wybrano 896 delegatów z 38 Regionów (jeden delegat na 10 tys. członków). Najwięcej delegatów było z Regionu Śląsko-Dąbrowskiego (106), a najmniej z Nysy i Federacji Tarnobrzeskiej (po dwóch). Wśród delegatów znalazło się ponad 100 członków PZPR, a także kilkunastu SD oraz kilku ZSL.


Przed rozpoczęciem drugiego dnia obrad podczas mszy homilię wygłosił ks. prof. Józef Tischner. Delegaci postanowili tekst kazania przyjąć jako oficjalny dokument Zjazdu, gdyż żaden inny tekst nie oddawał tak czytelnie etosu polskiego pracownika i polskiej pracy[5]. Owacją na stojąco został powitany przez delegatów Andrzej Wajda, który wspomniał, że po nakręceniu Człowieka z marmuru, musiał żebrać u władzy o dopuszczenie filmu na ekrany. Natomiast w cztery lata później o poparcie dla Człowieka z żelaza zwrócił się do „tych, dla których film ten został zrobiony”[6]. Podziękował za pomoc, dzięki której film mógł powstać.

Zjazd był festiwalem wolności i pokazem siły Związku. W trakcie jego obrad ujawniły się z dużą siłą procesy, które były już widoczne podczas kampanii wyborczej w regionach: konkurencji i rywalizacji między grupami i osobami o uzyskanie przewagi wewnątrz organizacji. Część działaczy stosowała coraz bardziej radykalne hasła i frazeologię wierząc, że w ten sposób zostaną uznani za „niezłomnych”. Takie postawy spychały „Solidarność” w kierunku twardej konfrontacji z władzą i były sprzeczne ze stanowiskiem hierarchów polskiego Kościoła. Jednak nie wyborcza rywalizacja, ale uchwały i przemówienia programowe, film Wajdy, homilie ks. Tischnera i encyklika Jana Pawła II miały największe znaczenie dla sformułowania etosu „Solidarności”.

Podczas Zjazdu kierownictwo „Solidarności” i większość ekspertów przy wsparciu duchownych starali się utrzymać linię umiarkowaną. Episkopat Polski przedstawił swoje stanowisko w „Głosie biskupów polskich” i specjalnym komunikacie, które zostały odczytane w całej Polsce. Duchownych wspierał swoim autorytetem Jan Paweł II. Arcybiskup Bronisław Dąbrowski w sprawozdaniu z rozmowy z papieżem odbytej w Watykanie 22 września 1981 r. zanotował: „Ojciec św. bardzo interesował się sytuacją w Kraju. Wysłuchał naszego sprawozdania ze spotkania z kierownictwem politycznym PRL w dniu 17 IX 1981 oraz informacji o przebiegu I części Zjazdu NSZZ »Solidarność« w Gdańsku. Jan Paweł II bardzo pragnie, aby Episkopat odgrywał rolę siły trzeciej, modernizującej i uspokajającej tendencje ekstremalne i napięciowe tak w kierownictwie pol. PRL, jak i Solidarności. Ojciec św. podziela stanowisko Episkopatu i jest za dialogiem między tymi dwoma partnerami”[7].

Dyskusja nad programem „Solidarności” toczyła się od wielu miesięcy. Na samym Zjeździe przez pierwsze dni blokowały ją niezliczone sprawy proceduralne. W totalitarnym kraju, gdzie nie do pomyślenia była od kilkudziesięciu lat jakakolwiek demokratyczna procedura, zorganizowano demokratyczny zjazd i delegaci godzili się z obawy o oskarżenie, że są przeciwnikami demokracji, na ogromną ilość wniosków formalnych, pytań i polemik. Co chwilę do komisji uchwał i wniosków przekazywano jakiś kolejny projekt uchwały lub podsuwaną inną wersję czy uzupełnienie (w czasie zjazdu do komisji zgłoszono ponad sto projektów różnorodnych stanowisk).

W Uchwale Programowej już na wstępie wyraźnie zaznaczono, że „Solidarność” powołana została przez robotników i wyrażała:

potrzeby zwykłych ludzi naszego kraju, ich cierpienia i zawody, nadzieje i tęsknoty. Związek nasz wyrósł z buntu społeczeństwa polskiego doświadczonego w ciągu przeszło trzech dziesięcioleci łamaniem praw ludzkich i obywatelskich; z buntu przeciwko dyskryminacji światopoglądowej i wyzyskowi ekonomicznemu. Był protestem przeciwko istniejącemu systemowi sprawowania władzy[8].


Obok siebie wymieniono potrzebę szanowania praw obywatelskich oraz krytykowano wyzysk ekonomiczny. Jednoznacznie w niej napisano, że:

Historia nauczyła nas, że nie ma chleba bez wolności. Chodziło nam również o sprawiedliwość, o demokrację, o prawdę, o praworządność, o ludzką godność, o swobodę przekonań, o naprawę Rzeczypospolitej, nie zaś tylko o chleb, masło i kiełbasę. Wszystkie wartości elementarne nazbyt były sponiewierane, by można było uwierzyć, że bez ich odrodzenia cokolwiek zmieni się na lepsze. Protest ekonomiczny musiał być zarazem protestem moralnym[9].


W uchwale programowej I Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność” można znaleźć wiele treści obecnych w encyklice Jana Pawła II Laborem exercens[10]. Padły tu znamienne słowa o ludzkiej godności i moralnym proteście. Gdyż – można uzupełnić te słowa cytatem z encykliki – „z pracy rąk swoich pożywa człowiek chleb (por. Ps 128 [127], 2) – i to nie tylko ów chleb codzienny, którym utrzymuje się przy życiu jego ciało, ale także chleb wiedzy i postępu, cywilizacji i kultury – to równocześnie prawdą odwieczną jest, że chleb ten pożywa »w pocie czoła« (por. Rdz 3, 19), to znaczy nie tylko przy osobistym wysiłku i trudzie, ale także wśród wielu napięć, konfliktów i kryzysów, jakie w związku z rzeczywistością pracy wstrząsają życiem poszczególnych społeczeństw, a także całej ludzkości”.

Delegaci na zjazd podkreślali, że „Solidarność” jest dziedzictwem „niezależnych działań robotników, inteligencji i młodzieży, wysiłków Kościoła o przechowanie wartości, dziedzictwo wszystkich walk o godność ludzką w naszym kraju”[11]. Tekst encykliki i uchwała programowa powstawały niezależnie od siebie, ale nie sposób nie zobaczyć, że wzajemnie się uzupełniają tworząc spójny etos „Solidarności”, czyli to, co utrwaliło się w powszechnym mniemaniu jako idea społecznego protestu w 1981 roku.

Co łączyło ludzi w tym ruchu? Delegaci uchwalili, że połączył ich

protest przeciwko niesprawiedliwości, nadużyciom władzy i zmonopolizowaniu prawa do określenia i wyrażania dążeń całego narodu. Złączył nas protest przeciwko traktowaniu obywatela przez państwo jako swojej własności, przeciwko pozbawianiu ludzi pracy prawdziwej reprezentacji w konfliktach z państwem [...]. Złączyło nas odrzucenie kłamstwa w życiu publicznym, niezgoda na marnotrawienie rezultatów ciężkiej, cierpliwej pracy narodu[12].


Najważniejszą sprawą dla delegatów było uznanie, że ludzie muszą być równi, że mają takie same prawa, a nadrzędną sprawą jest poczucie wspólnoty w budowaniu pomyślności kraju. Według uchwały programowej władza nie mogła być atrybutem jednej ideologii czy partii, musiała się legitymować oddolnym, społecznym mandatem.

„Solidarność” i jej uchwała nie była ani lewicowa ani prawicowa, w jej centrum zainteresowania był człowiek i jego zwykłe potrzeby. Skierowanie uwagi na „zwykłego człowieka” nie jest ani lewicowe ani prawicowe. Jest po prostu ludzkie:

U podstaw działania stać musi poszanowanie człowieka. Państwo ma służyć człowiekowi, a nie panować nad nim; organizacja państwowa ma służyć społeczeństwu i nie może być utożsamiona z jedną partią polityczną. Państwo musi być rzeczywiście wspólnym dobrem całego narodu. Praca jest dla człowieka, o jej sensie stanowi zbliżenie jej do człowieka, do jego rzeczywistych potrzeb[13].


Jaki z tej idei mógłby wyłonić się system polityczny, system, w którym dziś może żylibyśmy gdyby Jaruzelski nie wprowadził stanu wojennego, a ideały „Solidarności” mogły się swobodnie realizować? Odpowiedzią może jest następujący cytat z uchwały:


Uważamy ludowładztwo za zasadę, od której nie wolno odstępować. Ludowładztwo nie może być władzą stawiających się ponad społeczeństwem grup, które przypisują sobie prawo orzekania o potrzebach oraz reprezentowania interesów społeczeństwa. Społeczeństwo musi mieć możność przemawiania pełnym głosem, wyrażania różnorodności poglądów społecznych i politycznych; musi mieć możność organizowania się w taki sposób, który zapewnia wszystkim sprawiedliwy udział w materialnych i duchowych dobrach narodu oraz wyzwolenie wszystkich jego możliwości i sił twórczych. Chcemy rzeczywistego uspołecznienia systemu zarządzania i gospodarowania. Dlatego dążymy do Polski samorządowej[14].


„Polska samorządowa” i „ludowładztwo” to wizja oddolnie sprawowanej kontroli społecznej nad administracją gminną i państwową oraz wówczas państwowymi zakładami pracy, które nie miały być łupem dla partyjnej nomenklatury. Polska miała stać się państwem wolnych obywateli. Jest to wizja, w której samorząd społeczny miałby zdecydowaną przewagę nad partyjnymi grupami interesu. Partie bowiem dzielą społeczeństwo, samorząd zaś je łączy wokół realizacji różnych konkretnych celów – bieżących i długofalowych.

Władza musiała się legitymować oddolnym, społecznym mandatem. Za podstawowe zadanie Związku uznano „ochronę prawa pracownika do pracy, do godnego traktowania go przez pracodawcę, do bezpiecznych i nieszkodliwych dla zdrowia warunków pracy oraz sprawiedliwego wynagrodzenia”[15].

Na Zjeździe padło wiele słów o prawach pracowniczych, jak i o prawach Polski do samostanowienia o własnych sprawach. Delegaci uczcili pamięć ofiar II wojny światowej (złożono wieńce przy pomnikach w Gdańsku, Gdyni i na Westerplatte). Postulowali obok rozpisania wolnych wyborów do Sejmu także zagwarantowania uczestnikom walk niepodległościowych godziwych rent i emerytur oraz rekompensaty za komunistyczne represje. Wysunięto pomysł ustanowienia w dniu 31 sierpnia święta związkowego, przywrócenia orłu w godle koronę, wybicia monety z napisem „Solidarność” i medal z wizerunkiem Matki Boskiej Częstochowskiej.

Ważnym wydarzeniem na Zjeździe było wystąpienie prof. Edwarda Lipińskiego, który 28 września 1981 r. wygłosił przemówienie, raz po raz przerywane hucznymi brawami, a na końcu ogłosił zakończenie działalności KSS KOR. Tego samego dnia delegat z Radomia, Andrzej Sobieraj, złożył wniosek o uchwalenie przez Zjazd podziękowań dla KOR. Delegaci o opcji narodowej postanowili zgłosić kontrprojekt, który zredagował Paweł Niezgodzki. Nie było w nim mowy o KOR, „natomiast dużo o Polsce, która jest krajem katolickim, o chrześcijańskich tradycjach i jedno zdanie pozytywne o opozycji demokratycznej”[16]. Został przegłosowany projekt radomski.

W trakcie zjazdu SB realizowała wiele gier operacyjnych, których głównym celem było skierowanie „Solidarności” na drogę związkową i niedopuszczenie do „przemycenia koncepcji, treści i przedsięwzięć szkodliwych politycznie do programu Związku przez organizacje antypaństwowe”[17]. Zakładano, że zjazd „stwarzać będzie korzystne warunki podjęcia przez aktywistów ugrupowań antysocjalistycznych kolejnej próby zmiany założonej w porozumieniach z sierpnia 1980 r. typowo związkowej płaszczyzny działania i programu NSZZ »Solidarność« na płaszczyznę konfrontacji ideologicznej zmierzającej do podważenia zasad ustrojowych PRL aż do przejęcia władzy włącznie”[18].

Przez cały okres Zjazdu intensywnie pracowały wszystkie służby SB. Podejmowane przez nie działania były czasem bardzo perfidne. 6 września 1981 r. informowano wiceministra MSW gen. A. Krzysztoporskiego oraz gen. W. Ciastonia o przeprowadzonej z powodzeniem prowokacji: „Wykorzystując stworzone w dniu wczorajszym operacyjne dotarcie do L. Wałęsy, w ramach działań dezintegrujących, udostępniono mu zestaw informacji i danych obrazujących prowadzoną przeciwko niemu działalność przez niektórych działaczy związku w celu uniemożliwienia uargumentowanego przeciwstawienia się tej kampanii. W wyniku powyższego, L. Wałęsa podjął decyzję o przygotowaniu przez Komisję Rewizyjną Regionu Gdańskiego materiałów dot. nadużyć finansowych A. J. Gwiazdów[19] oraz wydał polecenie służbie porządkowej Zjazdu, aby skonfiskować planowany do kolportażu w czasie Zjazdu wywiad z A. Gwiazdą”[20].

SB zaplanowała szczegółowe rozpoznanie delegatów na Zjazd z Regionu Gdańskiego w celu nawiązania „dialogów operacyjnych”, zwerbowania nowych współpracowników (zdobycie i wykorzystanie materiałów kompromitujących) i podjęcia prób neutralizacji delegatów znanych z radykalnych postaw.

Przygotowano tajnych współpracowników do „atakowania ekstremistycznych działaczy za nieprawidłowości formalne, organizacyjne i finansowe” – jeszcze przed Zjazdem, „inspirowanie osobowych źródeł informacji do wystąpień w kierunku zdominowania tematyki zjazdu przez nurt rozliczeniowy” (eksponowanie niedowładu organizacyjnego, przerost administracji, gospodarki finansowej sprzyjającej bogaceniu się działaczy, zastrzeżenia natury moralnej) oraz „przez tajnych współpracowników i delegatów z którymi są prowadzone dialogi operacyjne oddziaływać na pozostałych uczestników zjazdu w celu przeciwstawienia się tendencjom do wykraczania poza statutowe zadania związku z jednoczesnym propagowaniem kampanii na rzecz czystego ruchu związkowego”[21]. TW mieli składać meldunki oficerom prowadzącym przez telefon z zachowaniem wszystkich zasad konspiracji.

Specjalną rolę przypisano KO „Delegat” – miał on zostać „użyty także do przekazywania prymasowi J. Glempowi odpowiednich opinii i sugestii na temat środowisk »Solidarności« i występujących tam tendencji politycznych”[22]. „Odpowiednich”, czyli – sugerowanych przez SB, czyli – przywódców PZPR. Poza tym miał do spełnienia zadania takie jak inni TW związani z Kościołem: „prowadzić działania inspirujące delegatów do zajmowania postaw politycznie korzystnych, neutralizacji i dezaprobaty w stosunku do elementów ekstremalnych”[23] – oprócz KO „Delegat” mieli być wykorzystani TW „Jakub” (ChSS), TW „Renek” (gdański KIK) i TW „Klemens” (parafia NSPJ w Gdyni).

W Regionie Gdańskim „wzmożoną kontrolą operacyjną” w okresie Zjazdu SB zastosowała wobec: Jerzego Milewskiego, Andrzeja Jarmakowskiego, Arkadiusza Rybickiego, Jana Samsonowicza, Lecha Kaczyńskiego, Grzegorza Grzelaka, Dariusza Kobzdeja, Jacka Taylora, Bogdana Borusewicza, Aleksandra Halla, Lecha Bądkowskiego, Bronisławy Milewskiej – na każdą osobę miało donosić kilku TW. Natomiast „aktywną kontrolę operacyjną” zastosowano wobec: Marka Balickiego, Bogdana Blindowa, Piotra Ejsmonda, Henryka Marka, Danutę Nowakowską, Szymona Pawlickiego, Krystynę Ruchniewicz, Jędrzeja Smulkowskiego i Danutę Żurkowską, a także działaczy gdańskiego NZS, o których miało zbierać informacje siedmiu TW[24]. Na każdego delegata na Zjazd zgromadzono obszerne dossier.

W sposób specjalny SB przygotowywała się do „zabezpieczenia” L. Wałęsy, A. Gwiazdy i B. Lisa – mieli zostać poddani nieustannej inwigilacji przez „maksymalne wykorzystanie posiadanych osobowych źródeł informacji, pozostających na kontakcie tut. Wydziału i innych Wydziałów operacyjnych tut. KW MO. Przewiduje się też kompleksowe wykorzystanie techniki operacyjnej oraz wydziału »B«”[25]. Wyróżniono trzy „źródła informacji”: TW „Teofil”, TW „Cezar”, TW „Konrad”.

SB zaplanowała działania , które były wymierzone w cały Związek, ale z tej racji, że centrala „Solidarności” i organizacja zjazdu w odbywała się w Gdańsku, najbardziej działaniami SB zostali dotknięci działacze związku z Pomorza. W hotelach, akademikach studenckich i pomieszczeniach UG założono podsłuchy i zaktywizowano umiejscowionych tam informatorów. Penetrowano miejscową obsługę techniczną i organizacyjną Zjazdu. Podjęto działania, aby jak najwięcej zwerbowanych współpracowników obsługiwało delegatów i kręciło się przy oraz wokół Zjazdu. Łącznie z TW, którzy byli delegatami, SB skonstruowała szczegółową i obszerną sieć inwigilacji, prowokacji i manipulacji, ale o różnym, a nieraz żadnym wpływie na delegatów i przebieg Zjazdu – co uwidoczniło się m.in. przy zredagowaniu i przegłosowaniu Posłania do ludzi pracy Europy Wschodniej.

Najbardziej politycznie doniosłym dokumentem uchwalonym na Zjeździe było Posłanie do ludzi pracy Europy Wschodniej, w którym poparto rozwój niezależnych ruchów związkowych:

Delegaci zebrani w Gdańsku na I Zjeździe Delegatów Niezależnego Samorządnego Związku Zawodowego „Solidarność” przesyłają robotnikom Albanii, Bułgarii, Czechosłowacji, Niemieckiej Republiki Demokratycznej, Rumunii, Węgier i wszystkich narodów Związku Radzieckiego – pozdrowienia i wyrazy poparcia.
Jako pierwszy, niezależny związek zawodowy w naszej powojennej historii głęboko czujemy wspólnotę naszych losów. Zapewniamy, że wbrew kłamstwom szerzonym w waszych krajach, jesteśmy autentyczną, 10-milionową organizacją pracowników, powołaną w wyniku robotniczych strajków. Naszym celem jest walka o poprawę bytu wszystkich ludzi pracy. Popieramy tych z was, którzy zdecydowali się wejść na trudną drogę walki o wolny ruch związkowy. Wierzymy, że już niedługo wasi i nasi przedstawiciele będą mogli się spotkać celem wymiany związkowych doświadczeń.


Pomysłodawcą dokumentu był Henryk Siciński (z Ostrowa Wielkopolskiego), a tekst zredagował Bogusław Śliwa (z Kalisza) i Jan Lityński (KOR)[26]. Podczas dyskusji nad projektem uchwały, czy skierować ją do komisji uchwał i wniosków, na skutek wniosku Andrzeja Gwiazdy, projekt od razu poddano pod głosowanie[27].

Posłanie spotkało się z żywiołową aprobatą członków Związku. Nie zabrakło jednak i krytycznych opinii. Stefan Kisielewski, który podczas licznych spotkań i w swoich tekstach przeprowadzał systematyczną krytykę systemu socjalistycznego i „Solidarności”, twierdził, że rzucono się na hasła narodowe, demokratyczne a nie wolnego rynku. Mówił: „najbardziej »S« podłożyła się listem przyjętym na Zjeździe do robotników państw socjalistycznych – to było postawienie się w sprawie nierealnej, bo my sytuacji geopolitycznej nie zmienimy” – za realne uważał wystosowanie posłania w sprawie przywrócenia wolnego rynku[28]. Z kolei zdaniem Jerzego Holzera uchwalenie Posłania przełamało barierę psychologiczną, co zaowocowało zgłaszaniem różnych radykalnych postulatów z wolnymi wyborami do Sejmu włącznie[29].

Podczas drugiej tury odczytano delegatom list, który należy traktować jako symboliczną reakcję na uchwalone Posłanie, jak i późniejsze losy jego autora:

Życzymy pełnego sukcesu Pierwszemu Zjazdowi Wolnych Polskich Związków Zawodowych. Dziękujemy za posłanie przekazane do ludzi pracy wszystkich krajów socjalistycznych. Posłanie sprawiło nam radość, wzmacnia naszą przyjaźń. Jesteśmy waszymi zwolennikami. Dziękujemy jeszcze raz.
Filip Iulius, robotnik, Cluy – Napoca, Rumunia
PS. Nasza prasa nie publikuje nic na temat waszego Zjazdu.


Iulius Filip, za napisanie listu poparcia na I Zjazd „Solidarności” trafił na sześć i pół roku do więzienia. Niestety, podczas Zjazdu podano jego nazwisko do publicznej wiadomości. SB natychmiast doniosła o liście Iuliusa do rumuńskiej Securitate. Zatrzymano go na 24 godziny, został ciężko pobity. 13 grudnia 1981 aresztowano go i po trzymiesięcznym śledztwie skazano na osiem lat ciężkiego więzienia za „propagandę przeciw ustrojowi socjalistycznemu”. W więzieniu, w miejscowości Rahova, znalazł się w jednej celi ze skazanymi na karę śmierci. Podjął strajk głodowy, domagając się zmiany celi. Uznany za chorego psychicznie został przeniesiony do więzienia-psychuszki w Aiud. Był faszerowany psychotropami, siedział sam w celi 3 na 1,5 m, bez łóżka, które wnoszono dopiero w nocy. 540 dni spędził w karcerze, mając ręce i nogi skute łańcuchami, między 5 rano a 10 wieczorem musiał stać, w przeciwnym wypadku był bity do krwi. Jedzenie dawali mu co drugi dzień. Gdy wyszedł na wolność ważył 40 kilogramów mniej (zob. M. Sterlingow, M. Wąs, Rumuński bohater „Solidarności”, „Gazeta Wyborcza” 07.01.2005 r.).

W Warszawie podczas odbytej w sierpniu 2005 r. konferencji „Od »Solidarności« do wolności” Bogdan Lis – sygnatariusz sierpniowych porozumień – puścił nagranie z I Zjazdu „S”. Utrwalono na nim moment odczytania listu Filipa do delegatów. Po chwili Lis poinformował, że autor listu za wysłanie go na zjazd spędził lata w rumuńskim więzieniu, a dziś jest na sali. Wtedy Rumun podniósł się, wstali też wszyscy uczestnicy konferencji. Owacja. Podczas uroczystego XVII zjazdu „S” Filipowi Iulius wręczono specjalny okolicznościowy medal. Powiedział wówczas: „Nie żałuję swego poparcia dla »S«. Ona uosabiała nasze marzenia. Cele »Solidarności« były o wiele więcej warte niż nasze życie”.

Posłanie wywołało ogromne oburzenia na Kremlu oraz w całym obozie państw socjalistycznych. 10 września 1981 r. agencja TASS nazwała go antysocjalistycznym zbiegowiskiem i antysowiecką orgią, a na posiedzeniu Biura Politycznego KC KPZR sam Leonid Breżniew wyraził o Posłaniu swoją opinię: „[to] niebezpieczny i prowokacyjny dokument. Słów w nim niewiele, ale wszystkie godzą w jeden punkt. Jego autorzy chcieli wywołać zamieszki w krajach socjalistycznych, zaktywizować grupki różnego rodzaju odszczepieńców. Uważam, że nie można ograniczyć się do prasowej krytyki tego bezczelnego wybryku”[30]. Nie ograniczono się do prasowej krytyki. Tysiące ludzi trafiło do więzień, straciło pracę i wyemigrowało za granicę. Wielu straciło życie. System komunistyczny nie zdobył się na reformę i otwarcie się na demokrację. Broniono stalinowskiego modelu państwa i władzy.

16 września 1981 r. Biuro Polityczne PZPR opublikowało oświadczenie Przeciwko awanturnictwu politycznemu i próbom niszczenia socjalistycznego państwa, w którym Posłanie nazwano „obłędną prowokacją wobec sojuszników Polski”, a „Solidarność” wprost oskarżono o dążenie do przejęcia władzy i zmiany ustroju. Kończyło się ono znamiennym sformułowaniem: „Socjalizmu będziemy bronić tak, jak się broni niepodległości Polski. Państwo dla tej obrony użyje takich środków, jakich wymagać będzie sytuacja”[31]. Dwa dni później w polskiej prasie opublikowano list KC KPZR i rządu ZSRR do KC PZPR i rządu PRL. Zażądano w nim podjęcia przez polskie władze „zdecydowanych i radykalnych kroków w celu przecięcia złośliwej antysowieckiej propagandy i wrogich wobec ZSRR akcji”[32].

W czasie Zjazdu na Bałtyku odbywały się ćwiczenia radzieckich okrętów wojennych. Także za wschodnią granicą wojska radzieckie odbywały manewry na Białorusi i w republikach nadbałtyckich. Po zakończeniu zjazdu w sowieckim dzienniku „Prawda” 13 października ukazał się tekst Aleksieja Pietrowa „Solidarność” prze do władzy, w którym bardzo negatywnie scharakteryzowano sytuację w Polsce. Obszerne fragmenty tego tekstu były przedrukowane we wszystkich państwowych dziennikach w Polsce. Został w nim przedstawiony doktrynalny opis działań „Solidarności”, tak jak była ona oceniana na Kremlu. Jest tu oskarżenie o spowodowanie kryzysu gospodarczego i blokowanie mającym mu przeciwdziałać działaniom PZPR, jest oskarżenie o złamanie porozumień z rządem i o chęć opanowania władzy w Polsce w myśl dalekosiężnych planów imperialistów, którzy chcą doprowadzić do upadku blok państw socjalistycznych. Na końcu artykułu wzywano wszystkie państwa socjalistyczne, aby „Solidarności” i jej „imperialistycznym inspiratorom” dać skuteczną odprawę.

Jednym z najbardziej emocjonującym punktem zjazdu były wybory przewodniczącego „Solidarności”. Poprzedziła je otwarta kampania przedwyborcza prowadzona przez kandydatów oraz kuluarowe rozmowy i porozumienia różnych regionów. W szranki wyborcze stanęli Andrzej Gwiazda, Marian Jurczyk, Jan Rulewski i Lech Wałęsa. Gwiazda cieszył się poparciem głównie środowisk inteligenckich i związanych z KOR oraz WZZ. Przez cały czas zjazdu SB prowadziła liczne działania operacyjne. W czasie wyborów przewodniczącego nasilono „działania dezintegracyjne”. Informowano centralę, że „drogą operacyjną poinformowano L. Wałęsę o prowadzonej przeciwko niemu działalności wśród delegatów. Podjęte działania osiągnęły zamierzony skutek, co wyraziło się m.in. w objęciu »rozrabiających« delegatów niektórych regionów (m.in. Katowic, Lublina i Mazowsza) specjalną kuratelą służb porządkowych”[33].

Przed ostatecznymi wyborami przewodniczącego w zakładach pracy Wybrzeża panowała opinia, że równe szanse mają Wałęsa i Gwiazda, ale większą sympatią darzono Wałęsę, gdyż w przeciwieństwie do Gwiazdy miał zapewnić w kraju spokój[34]. Każdy z kandydatów miał 10 minut na przedstawienie swego programu, potem przez 30 minut odpowiadał na pytania złożone wcześniej do specjalnych urn, a na koniec przez kolejne 30 minut kandydaci pytali się nawzajem. Gwiazda przekonywał delegatów, że z władzą można zawrzeć kompromis, mówił, że jest autorem wszystkich kompromisów zawartych przez „Solidarność”. W przemówieniu Wałęsy przewijał się temat niebezpieczeństw płynących z niedoceniania siły władzy.

Wybory rozstrzygnęły się po pierwszej turze głosowania. Kandydaci otrzymali: Gwiazda – 74 głosy (8,84 proc.), Jurczyk – 201 (24,01 proc.), Rulewski – 52 (6,21 proc.), Wałęsa – 462 (55,2 proc). Po wyborze Wałęsa powiedział, że nie będzie tworzył „sekciarstwa”, ale będzie je „rozwalał”. Mówił: „Pamiętajmy, że pojedynczo znaczymy niewiele, a razem znaczymy bardzo wiele i wspólnie, proszę, idźmy drogą do zwycięstwa”[35].




Leszek Biernacki




[1] Z. G., Zjazdowy Ingres, „Głos Wolny” 06.09.1981 r., nr 3.

[2] Tamże.

[3] J. Glemp, Ojczyzna wymaga służby, tamże.

[4] L. Wałęsa, Dźwigać naszą Polskę, tamże.

[5] J. Tischner, Bóg szczęścił polskiej pracy, „Głos Wolny” 07.09.1981 r., nr 4.

[6] Drugi dzień obrad, „Głos Wolny” 07.09.1981 r., nr 4.

[7] P. Raina, Arcybiskup Dąbrowski – rozmowy watykańskie, Warszawa 2001, s. 233.

[8] Statut. Uchwała Programowa z Aneksem. Dokumenty Zjazdu, BIPS 1981 r., s. 23.

[9] Tamże.

[10] Encyklika Laborem exercens została włączona do dokumentów programowych Zjazdu.

[11] Statut. Uchwała Programowa z Aneksem. Dokumenty Zjazdu, BIPS 1981 r., s. 23.

[12] Tamże.

[13] Tamże.

[14] Tamże.

[15] Tamże, s. 33.

[16] J. Kuroń, Gwiezdny czas, Londyn 1991, s. 227.

[17] AIPN Gd 003/166, t. 19, Wniosek o wszczęcie sprawy obiektowej o kryptonimie „Sejmik”, Gdańsk 22.08.1981 r., k. 1.

[18] AIPN Gd, 003/166, t. 19, Analiza zagrożeń w sprawie obiektowej krypt. „Sejmik”, Gdańsk 24.08.1981 r., k. 7.

[19] Nie wykryto żadnych nadużyć.

[20] AIPN Gd 003/166, t. 20, pismo zastępcy Komendanta Wojewódzkiego MO ds. Służby Bezpieczeństwa w Gdańsku, płk. Sylwestra Paszkiewicza, do Wiceministra Spraw Wewnętrznych gen. bryg. A. Krzysztoporskiego i Dyrektora Departamentu III „A” gen. bryg. W. Ciastonia, 06.09.1981 r., k. 45-46.

[21] AIPN Gd, 003/166, t. 19, Plan operacyjno-fizycznego zabezpieczenia obrad I Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność”, Gdańsk 31.08.1981 r., k. 49.

[22] AIPN Gd, 003/166, t. 19, Plan działań operacyjnych Wydziału IV Służby Bezpieczeństwa KW MO w Gdańsku w odniesieniu do I Krajowego Zjazdu NSZZ „Solidarność”, Gdańsk 31.08.1981 r., k. 57.

[23] Tamże.

[24] AIPN Gd, 003/166, t. 19, Plan działań operacyjno-zabezpieczających Wydziału III związanych z I Krajowym Zjazdem NSZZ „Solidarność”, Gdańsk 01.09.1981 r., k. 61-67.

[25] AIPN Gd, 003/166, t. 19, Aneks do planu operacyjno-fizycznego zabezpieczenia obrad I Krajowego Zjazdu Delegatów NSZZ „Solidarność”, Gdańsk 18.09.1981 r., k. 76.

[26] Grażyna Schlender wpis w internetowym wydaniu Encyklopedii Solidarności.

[27] AKKS, zapis dźwiękowy I KZD NSZZ „Solidarność” z 08.09.1981 r.

[28] Trzeba domagać się likwidacji socjalizmu. Wywiad ze Stefanem Kisielewskim, „Tygodnik Mazowsze” 25.03.1987 r., nr 204.

[29] J. Holzer, Solidarność 1980-1981. Geneza i historia, Warszawa 1990, s. 270.

[30] Generał Pawłow, byłem rezydentem KGB w Polsce, Warszawa 1994, s. 349, za: Droga do niepodległości. Solidarność 1980–2005, Warszawa 2005, s. 46.

[31] J. Holzer, „Solidarność” 1980–1981…, s. 271.

[32] A. Dudek, Dzieje dziesięciomilionowej „Solidarności”…, s. 46.

[33] AIPN Gd, 003/166, t. 20, Szyfrogram do dyrektora Departamentu III „A” gen. Władysława Ciastonia, 5 IX 1981 r., k. 55.

[34] AIPN Gd, 003/166, t. 19, Notatka służbowa o sytuacji w zakładach podległych operacyjnej ochronie przez Sekcję VI, 2 X 1981 r., k. 159.

[35] AKKS, Cyfrowy zapis dźwiękowy z obrad I KZD w dniu 2 X 1981 r.




[Nie odnaleziono albumu]






Dodaj komentarz