Działalność NSZZ „Solidarność” po rejestracji


„Służyć społeczeństwu”

Kardynał Wyszyński wrócił z Watykanu w dniu rejestracji „Solidarności” (10 listopada) i spotkał się z liderami Związku. W atmosferze euforii i podniecenia zdobył się na głos przestrogi:


chciałbym, najmilsi, abyście [...] pamiętali, że serce, chociaż bardzo ważne, jest niżej, trochę wyżej jest głowa. [...] Chociaż mielibyście różne pokusy natury politycznej, pamiętajcie, że pierwszym waszym celem jest realizacja zadań zawodowo-społecznych: obrona środowiska pracy, warunków higieny i bezpieczeństwa pracy, przestrzeganie kodeksu pracy, ustawodawstwa społecznego. Obrona człowieka pracującego – to jest wasze najważniejsze zadanie! [...] pojechałem do Ojca Świętego, któremu złożyłem wiele fotografii zarówno ze Stoczni Gdańskiej, jak ze Szczecina i z innych miejsc. [...] Na ostatnim spotkaniu prosił, aby was, bracia, w waszym trudzie pozdrowić, a zarazem zachęcić do wielkiej cierpliwości i do wielkiego umiaru. [...] Pamiętajmy, zawsze gdy zwyciężamy, to po to, by służyć, a nie po to, by nam służono. Służyć rozwojowi człowieka, by się nie upadlał. Służyć rodzinie domowej, której jesteście ojcami i synami. Służyć narodowi, którego jesteście dziećmi. Służyć społeczeństwu, które oczekuje od was pomocy, bo wam pomaga. Służyć państwu w granicach, jakie nakazują obowiązki.


W podobnym tonie zabierali głos eksperci (np. tekst Jacka Kuronia Czy grozi nam interwencja? lub Adama Michnika Nadzieja i zagrożenie), którzy apelowali o umiar i rozwagę. Druga strona zdawała się być zaskoczona szybkością organizowanie się związku. Polityka „ociosywania” „Solidarności” nie przynosiła spodziewanych efektów. Kania był atakowany przez partyjny aparat domagający się rozprawienia ze związkiem. Grał na zwłokę podczas rozmów i równocześnie przygotowywał wprowadzenie stanu wyjątkowego.


„W trosce o losy Europy”


Groźba interwencji „sojuszniczych armii” wisiała nad Polską od pierwszych dni „samoograniczającej się rewolucji. Szczególnie napięta sytuacja była w listopadzie i grudniu 1980 roku. Na posiedzeniu Biura Politycznego KC PZPR 26 listopada 1980 r. Kania zaproponował podjęcie bardziej intensywnych przygotowań do „konfrontacji” – m.in. przygotowanie dekretu o stanie wojennym. Powołano sztab kryzysowy, który miał te działania koordynować.


Podczas rozmowy 20 listopada z przywódcą NRD Erichem Honeckerem członek Biura Politycznego PZPR Stefan Olszowski deklarował: „Wcześniej czy później musi dojść do konfrontacji, jest ona nieuchronna. Chcemy, żebyśmy my ustalali jej czas. Będziemy musieli użyć środków politycznych i administracyjnych. Pod środkami administracyjnymi rozumiem aresztowania. Do walki na ulicy zostało wyćwiczonych 30 tys. ludzi”. Na początku grudnia towarzysze moskiewscy postanowili wesprzeć wysiłki polskich towarzyszy i na szczycie przywódców bloku wschodniego w Moskwie 5 grudnia 1980 r. poświęconym sprawom polskim zagrozili interwencją. Dwa dni wcześniej, 3 grudnia, do ministra obrony PRL, Wojciecha Jaruzelskiego, zwrócił się naczelny dowódca sił Układu Warszawskiego, marszałek Wiktor Kulikow, o zgodę na wejście w ramach ćwiczeń wojskowych wojsk do Polski i ustalenie „planistycznej gotowości” do ćwiczeń na 8 grudnia na godzinę 0.00. Z zachowanych stenogramów z posiedzenia na Kremlu odnalezionych w materiałach Biura Politycznego w NRD wynika, że Kania informował m.in. o utworzeniu specjalnych „grup godnych zaufania członków partii, które – gdyby miało to być konieczne – zostaną wyposażone w broń. Wybraliśmy już 19 tys. takich członków partii i jesteśmy zdania, że do końca grudnia będzie ich 30 tys.”.


KKP „Solidarność” 10 grudnia wydała oświadczenie mające uspokoić nastroje:


[...] porządek ustrojowy Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej oraz ład społeczny kraju nie znajdują się w niebezpieczeństwie [...]. To nie «Solidarność» wprowadza chaos i anarchię, lecz właśnie nasz Związek jest siłą przezwyciężenia chaosu i anarchii [...]. Źle służy krajowi ten, kto w chwili obecnej wprowadza stan napięcia, prowokuje konflikty czy szerzy panikę. Rzecz idzie o racje najwyższe, o losy narodowe. NSZZ „Solidarność” na tym gruncie deklaruje pełną gotowość współuczestnictwa w sojuszu rozumu, rozsądku i narodowej odpowiedzialności.


W pierwszym tygodniu grudnia Zbigniew Brzeziński zatelefonował do papieża, aby uprzedzić go o groźbie sowieckiej interwencji. Kilka dni wcześniej, już 3 grudnia, prezydent USA Jimmy Carter ostrzegł przywódców ZSRR, iż zbrojna interwencja w Polsce nieuchronnie odbije się na stosunkach sowiecko-amerykańskich.


W związku z informacją uzyskaną od Brzezińskiego 16 grudnia papież przesłał list do Leonida Breżniewa, w którym napisał m.in.:


Przemawiam w trosce o losy Europy i całego świata w związku z napięciem wywołanym wewnętrznymi wydarzeniami mającymi miejsce w Polsce w ciągu ostatnich miesięcy. [...] proszę, aby zrobił Pan, co tylko w Pańskiej mocy, by wszystko, co składa się na przyczyny owego zaniepokojenia, zgodnie z powszechną opinią zostało wyeliminowane. [...] można to osiągnąć tylko przez wierne dotrzymywanie solennych zasad zawartych w Akcie Końcowym KBWE, który ustanawia kryteria regulujące stosunki międzynarodowe, a w szczególności zasadę poszanowania niezbywalnych praw do suwerenności, a także zasadę nieingerowania w wewnętrzne sprawy każdego z sygnatariuszy.


Bez wolnych sobót, organizacji rolników i studentów


Koniec roku nie był spokojny. „Solidarność Wiejska” toczyła boje o rejestrację. 29 grudnia rozpoczęła się okupacja urzędu gminnego w Ustrzykach Dolnych przez działaczy „Solidarności Wiejskiej” i „Solidarności”, którzy m.in. domagali się uznania tworzonych na wsi kół za samorząd wiejski. 30 grudnia Sąd Najwyższy odroczył podjęcie decyzji, co spowodowało rozszerzenie się protestu. O rejestrację starało się także Niezależne Zrzeszenie Studentów, któremu po strajku w Uniwersytecie Warszawski w końcu listopada minister nauki, szkolnictwa wyższego i techniki obiecał, że zarejestruje NZS wedle przepisów nowego rozporządzenia do końca grudnia. Nowe rozporządzenie zostało opublikowane dopiero w połowie stycznia.


Największe jednak napięcie spowodował problem wolnych sobót, które w wyniku porozumień z 3 września z Jastrzębia miały być wprowadzone od 1 października. 10 listopada ministerstwo pracy opublikowało projekt wprowadzenia wolnych sobót w tygodniach bez świąt z równoczesnym wydłużeniem czasu pracy do 8,5 godzin. KKP „S” odrzuciło projekt. 23 grudnia opublikowano nowy projekt, który również przez „Solidarność” został odrzucony. Wicepremier ogłosił, że pierwsza sobota nowego roku będzie pracująca na co KKP zaleciła załogom wstrzymanie się od pracy. Winę za konflikt obarczono rząd, który przecież wcześniej podpisał porozumienia ze strajkującymi. W całym kraju równocześnie zaczęto zgłaszać postulaty przekazania luksusowych partyjnych i milicyjnych sanatoriów na potrzeby społeczne, żądano odwołania lokalnych władz z powodu wykrytych nadużyć. Rosło przekonanie, że bez groźby strajku władze nie zrealizują swoich zobowiązań oraz nie przystąpią do odnowy życia społecznego w kraju.


W tej atmosferze delegacja „Solidarności” na początku stycznia 1981 roku pojechała do Watykanu na spotkanie z Janem Pawłem II.


Leszek Biernacki


wszechnica@solidarnosc.org.pl


Dodaj komentarz