Warszawa 1987


Papież był w Warszawie na początku i na końcu swojej III pielgrzymki do Polski. Na początku pielgrzymki w Warszawie Jan Paweł II spotkał się z przedstawicielami ludzi kultury i siostrami zakonnymi, wśród których była siostra Teresa z Kalkuty. Atmosfera w stolicy choć była bardzo podniosła, to gdy porównuję ją z 1983 rokiem, nie sposób ukryć żalu, że nie było śladu po tej „iskrze, która mogła wzniecić pożar”, gdy tysiące ludzi na placu Zamkowym z wyciągniętymi w górę palcami na znak zwycięstwa śpiewało Boże coś Polskę. Było smutniej, brakowało wiary i tylko na widok Papieża zapominało się o przygnębieniu. Wiele przeminęło, wyczerpały się uczucia i siła woli. Nie pamiętam, aby tego dnia skandowano „Solidarność”, niewiele było też solidarnościowych transparentów. Ta atmosfera miała się objawić dopiero w Gdańsku.


W Warszawie atmosferę sprawnie spacyfikowały działania SB i milicji. W przeddzień przyjazdu Papieża aresztowano wiele osób z solidarnościowej opozycji (działo się tak we wszystkich miastach, do których miał przyjechać Papież, w Gdańsku zatrzymano na 48 godzin m.in. czołówkę odradzającego się NZS). Milicja zabierała ludziom solidarnościowe transparenty, przy obojętności zebranych osób. Papież przemknął w papamobile przez Warszawę bardzo szybko. Widziałem w wielu oczach rozgoryczenie, że trwało to tak krótko…


Dla mnie największym przeżyciem pierwszego dnia pielgrzymki było niespodziewane spotkanie z matką Teresą z Kalkuty, która po mszy wymknęła się z kościoła z towarzyszącą mniszką i czekała na kogoś na uliczce. Pobłogosławiła mnie.


Ostatniego dnia pielgrzymki w przemówienie do przedstawicieli świata kultury w kościele Świętego Krzyża papież tłumaczył, że miłość jest kształtem piękna i dobroci, że sztuka jest wyrazem tożsamości narodu. Było to wyjątkowe przemówienie, w którym Ojciec Święty przekonywał, że sztuka i ekonomia się nie wykluczają, ale uzupełniają.


W ostatniej podczas III pielgrzymki homilii, wygłoszonej w czasie mszy na Placu Defilad w Warszawie na zakończenie II Krajowego Kongresu Eucharystycznego 14 czerwca, Ojciec Święty podsumował wielodniowe rozważania o miłości. Przedstawił jej głębokie, filozoficzne uzasadnienie. Świat wziął swój początek z miłości, z miłości Boga. Człowiek jest stworzony do miłości, wymaga tego sumienie, wola, umysł i serce.


Wielotysięczna procesja z modlitwą o miłość kończyła długą papieską pielgrzymkę – ostatnią w zniewolonej politycznie Polsce. Już dwa lata później o tej samej porze było po kontraktowych wyborach i wszyscy już wiedzieli, że do minionego czasu nie ma powrotu. Wszyscy mieliśmy poznać co znaczy wolność i odpowiedzialność oraz to, przed czym uprzedzał Jan Paweł II, że siła społeczeństwa zależy od jego moralności.



Kontakt ze mną:


biernacki.leszek@wp.pl



Dodaj komentarz