Stanowisko Kościoła w sierpniu 1980 r.

Jan Paweł II od z uwagą śledził wszystkie informacje o wydarzeniach w Polsce. Na widok obrazów ze Stoczni Gdańskiej, które obiegły cały świat, przedstawiających klęczących robotników, spowiadających się i przystępujących do komunii świętej, jak wspominał kardynał Stanisław Dziwisz, wykrzyknął: „Może nadeszła chwila! Tak, czy inaczej, to rzecz niesłychana! Nigdy czegoś takiego nie było! Robotnicy zareagowali w imię słusznej sprawy, protestując przeciw łamaniu prawa pracy. Czynią to pokojowo! Modląc się! Wyznając wiarę w Boga, w Matkę Bożą! I ufność w Papieża!”.


Msze święte w strajkujących stoczniach w Gdańsku i w Gdyni miały doniosłe znaczenie polityczne, zarazem ogromnie pomogły strajkującym robotnikom. Przede wszystkim podnosiły na duchu. Księża, ich modlitwy i słowa dodawały sił. Ich obecność wzmacniała także polityczną i negocjacyjną siłę strajkujących, którzy otrzymali moralne prawo do podpierania się autorytetem Kościoła, a co za tym idzie i Papieża Jana Pawła II.


W ceremonii przy bramie Stoczni Gdańskiej wzięło udział około 7 tysięcy ludzi. Migawki z mszy zobaczyli ludzie na całym świecie. Oglądał je z uwagą Jan Paweł II. Wówczas, 16–19 sierpnia 1980 roku, w Castel Gandolfo odbywało się pierwsze seminarium dla fizyków, którego gospodarzem był Jan Paweł II. Byli na nich obecni także polscy uczeni. Jeden z nich, profesor Jerzy Janik, wspominał, że Papież zaprosił gości z Polski na wspólny posiłek, po którym oglądali wiadomości telewizyjne. Polacy nie znali włoskiego i Papież tłumaczył im podawane informacje. W pewnym momencie pokazano zawieszony na bramie portret Papieża. Jan Paweł II zamilkł, westchnął głęboko i powiedział „o Jezu…”


Sceny z polskimi stoczniowcami przyjmującymi komunię w czasie strajku w socjalistycznym zakładzie pracy zaskakiwały. Na Zachodzie strajki były kojarzone z ruchami lewicowymi, które dalekie były od nauczania Kościoła. Szokiem był więc widok portretu Papieża na bramie i modlących się robotników. Dlatego pojawiły się pytania w prasie zagranicznej, czy strajkujący są radykalnymi socjalistami i syndykalistami czy pobożnymi dziećmi Kościoła, a jeśli Kościoła to jakiego? Odpowiedzi udzielił Papież rok później encykliką Laborem exercens. Publicyści zachodni zastanawiali się w jakiej mierze komunistyczna partia wspiera katolicką liturgię i w jakiej mierze kościół katolicki „zaraził się” syndykalizmem.


W żadnym kraju na świecie podczas strajku nie odprawiano mszy świętej. To mogło się zdarzyć tylko w komunistycznej Polsce w momencie, gdy biskupem Rzymu był Polak.


17 sierpnia w Wambierzycach, podczas uroczystości koronacji Matki Boskiej Królowej Rodzin, prymas Polski, ks. kardynał Stefan Wyszyński w swoim kazaniu odniósł się do sytuacji na Wybrzeżu: „Wobec potrzeby chwili, gdy ojczyznę naszą napełnia tyle udręki i niepokoju, nie sposób być obojętnym co niepokoi naród i państwo, co niepokoi nasze rodziny i świat robotniczy, który podejmuje starania o należne narodowi prawa społeczne, moralne, ekonomiczne i kulturalne. Podjęto wysiłek by zrozumieć, że są to wartości potrzebne do normalnego rozwoju narodu, o które opiera się państwo. Dzieci Boże, ja zawsze upominam się o wolności… o wolność słowa. Stara zasada ewangeliczna głosi: »Godzien jest pracownik zapłaty swojej«, a jeszcze starsza: »Nie zawiążesz gęby wołowi mówiącemu«. Jesteśmy narodem miłującym spokój i umiejącym pracować”.


Ojciec Święty wysłał już 20 sierpnia telegram do prymasa Wyszyńskiego, w którym napisał, że jest w tych dniach szczególnie blisko Polski i modli się za rodaków: „Najczcigodniejszy i Umiłowany Księże Kardynale Prymasie. Piszę tych kilka słów, aby zapewnić Waszą Eminencję, że w ciągu ostatnich trudnych dni jestem szczególnie blisko, modlitwą i sercem uczestnicząc w tych doświadczeniach, przez jakie przechodzi raz jeszcze moja Ojczyzna i moi Rodacy”.


Dwa dni później prymas Wyszyński w kazaniu wygłoszonym na Jasnej Górze podczas uroczystości Matki Boskiej Częstochowskiej ustosunkował się do sytuacji w kraju. Było to bardzo ważne, programowe wystąpienie, w którym prymas odwołał się do najważniejszych aspektów społecznego nauczania kościoła katolickiego, a także przedstawił stosunek do sytuacji międzynarodowej Polski. Filozofią wyłożoną w tym kazaniu Kościół kierował się przez najbliższe lata. Prymas mówił o odpowiedzialności i obowiązkach w życiu narodu. W obliczu niebezpieczeństwa ingerencji zewnętrznej wezwał do „dojrzałości narodowej i obywatelskiej”.


W tym samym dniu Rada Główna Episkopatu pod przewodnictwem Prymasa Polski uchwaliła Komunikat opublikowany 27 sierpnia, stwierdzający, że warunkiem pokoju społecznego jest poszanowanie niezbywalnych praw narodu, a wśród nich prawa do zrzeszania się w związkach zawodowych.


27 sierpnia 1980 r., podczas audiencji generalnej Jan Paweł II powierzył „ważne i doniosłe sprawy naszej Ojczyzny” opiece Matki Bożej Częstochowskiej i podkreślił, że problemy, z którymi występują protestujący, to ciężkie zmaganie narodu o chleb powszedni, które mogą być rozwiązane jedynie na drodze zaprowadzenia pokoju i sprawiedliwości w Ojczyźnie.


Wypowiadając słowo solidarność stoczniowcy jednoznacznie wskazywali na Jana Pawła II, jako tego, który ich wspomaga swoimi modlitwami i autorytetem. Każdy był pewien, że Papież wie o wszystkim, co dzieje się w Gdańsku i jest ze strajkującymi solidarny, gdyż to on w swych homiliach mówił o poszanowaniu dla godności człowieka. A o godność dla prostego człowieka, dla jego pracy i rodziny toczyła się w 1980 r. walka.


Na sierpniowym strajku widać odciśnięte piętno Jana Pawła II. Wybór polskiego kardynała na Papieża pozwolił widzieć w nim kogoś, kto może sprawić, że dokona się cud.  Sięgnięto do religijnej symboliki i „wciągnięto Boga” do akcji strajkowej. Bóg miał być sprzymierzeńcem dla ludzi, którzy nie chcieli nic nadzwyczajnego, chcieli osiągnąć sprawy przynależne każdemu człowiekowi z racji urodzenia. W PRL jednak „zwyczajne sprawy”, były postulatami nierealnymi, uzależnionymi od partyjnej nomenklatury, od elity władzy i ich mundurowych oraz tajnych służb.


Jan Paweł II mówił w swych homiliach wprost. W jego słowach była stanowczość w mówieniu o sprawach najtrudniejszych. Jego słowa przywróciły wartość etyce i moralności w życiu społecznym i właśnie tymi wskazaniami zamierzali się kierować wszyscy Polacy, którzy w następnych miesiącach utworzyli wielomilionową „Solidarność”.


Leszek Biernacki


wszechnica@solidarnosc.org.pl

Dodaj komentarz