Stanowisko władz PRL



Rysunek satyryczny, Region Dolny Śląsk 1980


Partia zwierała szeregi i przygotowywała strategię walki z „Solidarnością”. Andrzej Żabiński, I sekretarz KW PZPR w Katowicach, podczas spotkania z aktywem partyjnym milicji i służby bezpieczeństwa 26 września mówił, że przede wszystkim należy skłócić nowe związki z działaczami KOR. Uznał to zadanie za najważniejszy oręż w walce z „Solidarnością”:


Oczywiście za tymi całymi związkami nowymi stoi KOR, jest to niewątpliwe, i te wszystkie inne organizacje, zjednoczone zresztą. Sympatyzuje z nimi kler… Jak to się, czym się to skończy? No, powinno to się skończyć idealnie zjednoczeniem tych wszystkich związków, ale to może potrwać lata, ale cel pierwszy jest, znaczy, żeby nie wykosili tam członków partii, drugi cel żeby wykosili korowców, a po tym wszystkim inne rzeczy, po prostu trzeba pomału rozbić.


Podczas tego spotkania, z którego taśma z nagraniem trafiła do rąk działaczy „Solidarności”, Żabiński ocenił, że związkowców szybko zepsuje władza i pieniądze, gdy poczują jak smakuje władza:


Trzeba ich uwikłać w tysiące spraw, ja im współczuję, bo to są kochane, niekiedy młode chłopaki, a wdali się w tę wielką politykę, no ale nie ma innego wyjścia. Muszą wiedzieć, co to znaczy smak władzy. Należy im wszędzie udostępniać lokale. Najbardziej luksusowo urządzać jak tylko można. Ja to już ciągle mówię, ale jeszcze raz powtórzę w tym gronie: nie znam człowieka, którego by władza nie zdemoralizowała, to tylko kwestia jak szybko i w jakim stopniu. To się już u nich obserwuje, łatwy dostęp do pieniędzy, taksówkami do Gdańska, telefony, kontakt z sekretarzem KW, z wicepremierem, jeżdżą i po prostu zaczynają szastać pieniędzmi, [...] a więc jest to kierunek słuszny.


Idea skłócenia i inspirowania konfliktów wewnątrz „Solidarności” znalazła w następnych miesiącach swój ciąg dalszy. Prowadzono gry operacyjne (zapoczątkowane jesienią 1980 r. od operacji „Klan”), które miały za zadanie wyhamować i sparaliżować Związek przez skłócenie jego kadry kierowniczej bez wzmacniania autorytetu żadnej ze stron. SB chciała doprowadzić do tego, aby Kościół krytykował i kompromitował korowców, a „Gwiazdozbiór” Lecha Wałęsę.


W oczach Moskwy Polska była trwałym elementem opanowanej przez nią części świata. Debatowano tam o tym, co robić, aby zmusić Polaków do uległości. Czy to poprzez presję na władze PRL z ewentualnym wariantem wymiany tej władzy na inną, czy też stosując interwencję wojskową sojuszniczych armii. Kreml wolał pierwszy wariant, ale nie cofnąłby się w razie potrzeby przed innym. Przywódcy sowieccy w sierpniu przekonywali polskie władze do siłowego zakończenia strajku i brali pod uwagę możliwość użycia armii. Jednak po 31 sierpnia, zaczęli doradzać elastyczne podejście do „Solidarności”, czyli przygotowywanie kilku możliwych wariantów postępowania, które miały na celu to samo: opanowanie i podporządkowanie Związku. „Solidarność” nie mogła istnieć i działać w myśl podpisanych porozumień. Ani na Kremlu, ani w Warszawie nie było wśród rządzących osób, które widziałyby możliwość gwarantowania „Solidarności” trwałego miejsca w państwie. Był nurt w partii – tzw. reformatorzy, którzy mówili o konieczności reform, ale uważali, że ich autorami i wykonawcą miała być partia. Z perspektywy Moskwy i polskich komunistów były tylko dwa wyjścia: „ociosanie” „Solidarności” (termin prof. Paczkowskiego) i dopasowanie jej do struktur systemu, albo drugie – zlikwidowanie jej. Pierwszy wariant nie miał zbyt wielu zwolenników w kraju, a brakowało ich na Kremlu i w wśród państw bloku sowieckiego.


Leszek Biernacki



wszechnica@solidarnosc.org.pl

Dodaj komentarz