III pielgrzymka Jana Pawła II do Polski


(„przewodnik” po galerii po lewej stronie w menu)


Oficjalne kroki w celu zaproszenia Jana Pawła II do Polski władze kościelne podjęły już w grudniu 1985 roku. Strona rządowa wykluczała możliwość przyjazdu papieża do Gdańska. Jednak 22 lutego 1986 r. biskup gdański ks. Tadeusz Gocłowski skierował na ręce Papieża zaproszenie do wizyty w Gdańsku.


Nastroje w kraju przed pielgrzymką były bardzo złe. Bezpowrotnie uleciało poczucie solidarności. Panowała apatia, poczucie beznadziejności. Nie wierzono, że wizyta Jana Pawła II może coś zmienić w Polsce. Pamiętano, że po pielgrzymce w 1983 roku nic nie zmieniło się na lepsze. Pojawiały się głosy, że Kościół dba o swoje interesy i poszedł na układy z władzą.


Wówczas oczekiwałem, że kolejna pielgrzymka sprawi, że ideały, które stan wojenny zniszczył lub stłumił w ludziach z powrotem ożyją.  W 1987 roku ludzi bezkarnie wyrzucano z pracy, a w wielkich zakładach pracy spokojnie przyjmowano nowe podwyżki cen i informacje o represjach, które dotykały protestujących. Bolesne doświadczenia stanu wojennego i lat następnych sprawiły, że moralne postawy, zakorzenione na najlepszych ludzkich cechach, które zrodziły „Solidarność”, słabły.


Dla mnie chyba najbardziej bolesną była konstatacja, że w obliczu braku perspektyw zapanowała rezygnacja, która objawiała się w tym, że nie było nadziei i rozczarowania związanych z tym, że Papież może coś w Polsce zmienić. Moi znajomi, a i z pewnością zdecydowana większość społeczeństwa, pogodzili się z rzeczywistością, a świat szlachetnych idei, które głosił Papież i które nie były obce „Solidarności”,  zaczęto uważać za fantasmagorie i cechę ludzi naiwnych. Zaczęły się wyjazdy „turystyczne” do Turcji i Berlina, przemyt stał się codziennością. Sprowadzano komputery i klapki, wywożono wszystko co tylko można było sprzedać nawet za kilka marek. Zaczęto cenić tych, którzy w realiach realnego socjalizmu potrafili sobie doskonale radzić, którzy wiedzieli jak kombinować „byle tylko wyjść na swoje”. Wzorami postępowania stawali się ci, którzy za pomocą układów, łapówek i omijania prawa pokazywali, że w PRL można spokojnie i w miarę dostatnio żyć.

Naiwnie wierzyłem, że taki sposób postępowania jest właściwy tylko ludziom z tamtej strony barykady, a z tym z naszej strony, jeśli wywalczymy wolność i demokrację, sami sobie poradzimy.


Odręcznie napisana przez ks. Jankowskiego prośba o akredytację dla studentów

Przed pielgrzymką ksiądz Henryk Jankowski, u którego w kościele w sierpniu 1985 r. były wystawiane moje zdjęcia ze strajku 1980 r. i gdzie z kolegami z NZS organizowaliśmy spotkania dyskusyjne NZS, napisał na odwrocie swojej wizytówki kilka słów do biskupa Gocłowskiego z prośbą o akredytację dla „fotografika studentów”. Od księdza w kurii dostałem kartkę do biura prasowego w Warszawie. W biurze prasowym wręczyłem wizytówkę i kartkę księdzu Orszulikowi i dostałem akredytację w „przyspieszonym trybie” (w ten sposób dla podziemia dostała akredytację tylko jeszcze jedna osoba). O akredytacji wiedziała jedynie moja była żona i Mariusz Popielarz, z którym podzieliłem się zadaniami: on miał organizować studentów do służb porządkowych na wizytę papieża w Gdańsku oraz koordynować przyjazd do Gdańska członków NZS z kraju. Nie miał szczęścia. Na dzień przed przyjazdem papieża do Gdańska SB zamknęła go w areszcie na 48 godzi. Mimo iż pełnił najważniejszą funkcję przy organizowaniu kościelnych służb porządkowych gdański Kościół nie podjął interwencji w sprawie uwolnienia zamkniętych wraz z Mariuszem ok. 40 osób.

Przez tydzień wędrowałem za Ojcem Świętym po Polsce. Program wizyty był tak napięty, że nie było sposobu, aby wszędzie za Papieżem zdążyć. Podziemna „S” nie przywiązywała wagi do zdjęć i dokumentacji różnych wydarzeń. Z fotografii coraz chętniej korzystano, ale o pomocy nie było mowy. Kupienie w owym czasie kolorowego filmu, a tym bardziej zachodniego, graniczyło z cudem.Sam nie miałem dość pieniędzy, aby przed pielgrzymką zaopatrzyć się w wystarczającą liczbę filmów, czy kupić dobrej jakości kilka negatywów w Peweksie. Robiłem zdjęcia na najtańszych polskich filmach czarno-białych i kolorowych produkcji NRD marki ORWO. Postawiłem sobie za cel, że głównie będę poszukiwał świadectw obecności „Solidarności”. Stąd zdjęcia mają głównie walor kronikarski.


Po pielgrzymce „S” z ochotą wykorzystała bez mojej wiedzy jedno z moich zdjęć. Po pielgrzymce w nakładzie ok. 30-50 tys. egzemplarzy gdańska podziemna „Solidarność” wydrukowała jednostronicowy kolorowy kalendarz z zdjęciem milicyjnego kordonu i transparentem „Solidarności”. W sprzedaży były dość drogie. Ktoś nieźle zarobił. Ja musiałem go sobie kupić od kolportera. Do dziś mi się i tak nie zachował.


Zdjęcia z pielgrzymki, zestawy i pojedyncze, kolportowała „Solidarność” i ks. Jankowski – szczególnie ceniono te z największej demonstracji „Solidarności” w latach 80., która odbyła się po mszy na gdańskim osiedlu Zaspa.


Po przybyciu 8 czerwca 1987 r. do Polski Jana Pawła II przez kilka dni żyłem w innym świecie…


biernacki.leszek@wp.pl

Dodaj komentarz