Strajki na Wybrzeżu

15 sierpnia solidarnie ze Stocznią Gdańską zastrajkowały Stocznia w Gdyni, Stocznia Remontowa, i Północna w Gdańsku, a także Elmor, porty, komunikacja miejska oraz zakłady kooperujące ze stoczniami.


16 sierpnia strajkujący w Stoczni Gdańskiej wywalczyli swoje postulaty: dyrektor Klemens Gniech i I sekretarz KW PZPR Tadeusz Fiszbach zgodzili się na podwyżki, pomnik ofiar Grudnia ’70, przywrócenie do pracy Lecha Wałęsy i Anny Walentynowicz. W Stoczni ogłoszono zakończenie strajku, aby chwilę później ogłosić strajk solidarnościowy i powstanie Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego, w którym na początku znaleźli się przedstawiciele 20 zakładów pracy. Nie doszło by do tego, gdyby nie zastrajkowały sąsiadujące ze Stocznią Gdańską sąsiednie stocznie i inne zakłady pracy. Zaczął się długi strajk solidarnościowy o realizację postulatów, które miały poprawić los całego społeczeństwa.


Strajk w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni


15 sierpnia w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni Andrzej Kołodziej, 20-letni robotnik, działacz Wolnych Związków Zawodowych, zwolniony 29 stycznia 1980 r. ze Stoczni Gdańskiej za rozdawanie „Robotnika”, stanął na czele strajku. Dzień wcześniej podjął pracę w Stoczni im. Komuny Paryskiej.



W nocy z 14 na 15 sierpnia w Stoczni Gdańskiej odbyła się narada członków WZZ Wybrzeża (m.in. Borusewicz, Gwiazda, Wałęsa i Kołodziej). Ustalono, że należy zmierzać do powołania wspólnego komitetu strajkowego dla wszystkich strajkujących zakładów w Trójmieście, a także, że należy dążyć do negocjacji z władzami wojewódzkimi, a nie dyrekcjami. Andrzej Kołodziej o piątej rano wziął wydrukowane na wałkach pierwsze ulotki i pojechał do pracy w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni. Od rana agitował za strajkiem. Gdy wokół niego zebrała się duża grupa ludzi, głównie młodych robotników, przeszli pod bramę stoczni i ogłosił rozpoczęcie strajku.


Pod bramą zgromadziło się kilka tysięcy osób. Próbowano wybrać komitet strajkowy, który ostatecznie ukonstytuował się 18 sierpnia. W jego składzie znaleźli się: Bogdan Bojko, Adam Czajka, Jerzy Graczyk, Stanisław Jakubowski, Lech Janiszewski, Zdzisław Kadłubowski, Arkadiusz Koczorski, Andrzej Kołodziej, Krzysztof Komuszyński, Leszek Krauze, Włodzimierz Kuczkowski, Marian Makowski, Marek Pacholec, Bogusław Pełka, Tadeusz Pławiński (tłumacz, pełnił rolę rzecznika prasowego), Franciszek Rusinek, Stanisław Skrodzki, Jan Szlaszyński, Leszek Tomczuk, Mirosław Wegner i Jerzy Zawalski. Henryk Mierzejewski zajmował się nagrywaniem obrad MKS w Stoczni Gdańskiej.


Kołodziej z członkami komitetu strajkowego przez cały dzień stali na wózku akumulatorowym przy bramie i tłumaczyli, że strajk wygrają, bo stanęło wiele zakładów. Przekonywał całe brygady i pojedynczych stoczniowców. Dyrekcja stoczni odmówiła udostępnienia radiowęzła i dlatego stoczniowcy bez zezwolenia opanowali pomieszczenia. W nocy opanowali jeszcze stoczniową drukarnię, za którą z upoważnienia komitetu strajkowego odpowiadał Marek Pacholec (później został szefem aprowizacji), a drukiem zajęli się znajomi Kołodzieja z przedsierpniowej opozycji.


W ciągu dnia do stoczni przedostali się członkowie gdańskiej opozycji na czele z B. Borusewiczem. Na wieczornym wiecu Kołodziej odczytał zebranym 17 postulatów adresowanych do dyrekcji stoczni i władz PRL. Powstały wcześniej od 21 postulatów gdańskich. Siedem z nich weszło nieco przeredagowane na listę gdańską: utworzenie niezależnych, wolnych związków zawodowych, ustanowienie wszystkich wolnych sobót, prawo do strajku, likwidacja sklepów komercyjnych, zniesienie cenzury, rekompensata płac w zależności od wzrostu cen i uwolnienie więźniów politycznych.


W postulatach gdyńskich aż dwukrotnie żądano zagwarantowania bezpieczeństwa dla członków komitetu strajkowego. Mówił o tym postulat nr 12, oraz końcowy akapit: „Naczelnym warunkiem rozmowy z Komitetem Strajkowym jest zabezpieczenie bezpieczeństwa Komitetu Strajkowego dane na piśmie i podpisane przez I Sekretarza KW PZPR tow. Tadeusza Fiszbacha”. Było to świadectwo wydarzeń z grudnia 1970 r., gdy w Morskim Domu Kultury Portu Gdynia aresztowano cały komitety strajkowy i wywieziono do więzienia w Wejherowie.


16 sierpnia do stoczni w Gdyni przyjechał rano B. Borusewicz, który poinformował, że w Gdańsku toczą się rozmowy z dyrekcją, które mogą się zakończyć podpisaniem porozumienia. Postanowiono, że strajk w Gdyni będzie trwał bez względu na to, czy w Gdańsku się on zakończy oraz postanowiono zorganizować na terenie strajkującej stoczni mszę. Z prośbą o jej odprawienie przedstawiciele strajkujących wraz z Borusewiczem pojechali do księdza Jastaka, który nie pytając nikogo o zgodę odprawił ją dzień później na przyczepie ustawionej przy stoczniowej bramie.


Wieczorem A. Kołodziej pojechał do Stoczni Gdańskiej i został wiceprzewodniczącym Prezydium MKS. Późno w nocy rozpoczęto druk „Strajkowego Biuletynu Informacyjnego”, zawierającego komunikat o powstaniu MKS i jego zadaniach, sygnowany przez Wolną Drukarnię Stoczni Gdynia.


W niedzielę 17 sierpnia w Stoczni Gdańskiej im. Lenina i w Stoczni im. Komuny Paryskiej w Gdyni zostały odprawione msze święte. Do jej odprawienia w Gdańsku doszło dopiero po uzgodnieniach z biskupem gdańskim Lechem Kaczmarkiem i wojewodą. A. Kołodziej przed południem był na mszy w Gdańsku, a później w Gdyni: „Kontrast między homiliami był jaskrawy – wspominał. Ks. Jankowski był pełen dystansu i na tej pierwszej mszy, odprawionej w wiadomych warunkach, mówił strajkującym o potrzebie pracy. Ks. Jastak wyraźnie deklarował się po stronie strajkujących, mówił o godności i konieczności jej obrony, o prawie do sprawiedliwości i prawdy”. Za odprawienie mszy ks. Jastak dostał upomnienie od władz kościelnych. Natomiast komitety strajkowe gdyńskiej stoczni i portu złożyły mu specjalne podziękowanie.


Leszek Biernacki


wszechnica@solidarnosc.org.pl

2 odpowiedzi na „Strajki na Wybrzeżu

  1. Marek Pacholec pisze:

    Przeglądając, odnalazłem swoje notatki podpisane błędnie „Pawolec”. Zdziwiłem się odnośnie opublikowania ich w Internecie. Skąd i kto je zamieścił zadajęsobie pytanie. Mimo wszystko jest to informacja spisana niemal że na gorąco, zaraz po zakończeniu strajków w 1980 roku.

  2. leszek pisze:

    Najwidoczniej ktoś Pański maszynopis przepisał w 1980 r. z błędnym nazwiskiem. Opublikowany w internecie maszynopis pochodzi z 1980 r. i jest zarchiwizowany, jak i inne materiały opublikowane we Wszechnicy, w Archiwum KK NSZZ „S” w Gdańsku.

Dodaj komentarz