Leszek Biernacki, strajk „radomski” na UG, XI-XII 1981


Jesień 1981 roku to w środowisku akademickim całej Polski walka o nową ustawę o szkolnictwie wyższym. Pretekstem, aby strajki ogarnęły prawie wszystkie uczelnie w kraju był niedemokratyczny wybór rektora w Wyższej Szkole Inżynierskiej w Radomiu. Na uczelni tej w proteście przeciwko wyborowi prof. Hebdy od 26 października od godz. 12.00 zorganizowano strajk okupacyjny.

Na burzliwym, jak zwykle, posiedzeniu Zarządu Uczelnianego NZS UG, zachęcany przez kilku członków prezydium, zaproponowałem podjęcie uchwały w sprawie WSI w Radomiu, która w stanie wojennym była nieraz przedstawiania jako przykład na zdziczenie całego NZS. Napisałem w niej m.in.: „W związku z wyjątkowo bezczelnym potraktowaniem przez ministra Nawrockiego sprawy rektora WSI Radom, Zarząd Uczelniany NZS UG uważa za stosowne zwrócić uwagę szanownemu ministrowi, że prof. Hebda nie jest nietykalną świętą krową kroczącą po bujnych pastwiskach PRL. Tylko ze względu na własną kulturę polityczną nie decydujemy się na zastosowanie wobec ministra i jego podopiecznego rozwiązań w stylu bojówek SZSP. Jednocześnie sądzimy, iż takie właśnie metody byłyby najbardziej adekwatne do sposobu postępowania obu panów. Pan minister widocznie nie uświadomił sobie jeszcze, że skończyły się czasy arbitralnych decyzji wobec samorządowych dziś uczelni wyższych. Obecnie jedynym skutkiem tych decyzji jest tylko narastanie fermentu i niepokoju w środowisku akademickim, rzutującego na ogólną sytuację w kraju, w którym naprawdę potrzebna jest spokojna i rzetelna praca. [...] Niezawisły wybór rektorów, dziekanów i ciał kolegialnych wyższych uczelni – z udziałem elektorów studenckich – uważamy za jedno z najważniejszych osiągnięć naszej organizacji. Dlatego ostrzegamy, iż użyjemy wszelkich możliwych środków, aby przeciwstawić się precedensom mogącym doprowadzić do powrotu stanu sprzed Sierpnia. Hasłem naszej walki pozostanie żądanie: Mniej trawy dla świętych krów!!!”

Jednocześnie podjęliśmy uchwałę o gotowości strajkowej od 9 listopada i strajku ostrzegawczym 12 listopada, który wspólnie z kolegami z „Humany” chcieliśmy przekształcić w strajk ciągły, okupacyjny. Ku mojemu zaskoczeniu ktoś wymyślił (chyba z wydziałów sopockich), że przed strajkiem należy zrobić referendum… Po jego przeprowadzeniu, gdy zebrali na Ekonomice Transportu jedynie ok. 100 ankiet, stwierdzono, że NZS nie ma podstaw  ani upoważnienia do przeprowadzenia strajku. Doszło do bardzo, ale to bardzo burzliwego posiedzenia Prezydium NZS. Po gromkich słowach i rzuceniu biurkiem w podłogę, kilku członków wyszło i… zabrakło quorum, aby podjąć jakąkolwiek decyzję.

W takiej sytuacji NZS Wydziału Humanistycznego przegłosował w swoim gronie proklamowanie od rana następnego dnia strajku okupacyjnego mimo innego stanowiska prezydium komisji uczelnianej. Namalowałem i powiesiłem nad wejściem do budynku plakat proklamujący strajk okupacyjny.

Strajku tu opisywać nie będę. Opisałem go już u siebie w komputerze i czeka on na „lepsze czasy”, kiedy będzie możliwe opisanie prawdziwej, choć już przetartej przez zapominanie i brak dokumentów źródłowych, naszej historii NZS w Gdańsku.  Na strajku byłem szefem uczelnianej komisji informacji. Sprowadziłem na uczelnię m.in. Jurka Borowczaka z poparciem od stoczniowców. Strajk zakończyliśmy w sobotę 12 grudnia 1981 r. Do domu wróciłem po 22.00. Nareszcie położyłem się spać we własnym łóżku… nie na długo.



Kontakt:


biernacki.leszek@wp.pl


Dodaj komentarz