Leszek Biernacki, złożenie wniosku o rejestrację „Solidarności”, Warszawa 24 IX 1980



Bardzo trudnym zadaniem było wpisanie statutu niezależnego związku w prawo socjalistycznego państwa. 22 września 1980 r. uchwalono tekst statutu „Solidarności”, a 24 września delegacja związku złożyła jego projekt w Sądzie Wojewódzkim w Warszawie.


Wyjechaliśmy dzień wcześniej późnym popołudniem. Spaliśmy w hotelu. Rano msza w kościele, a później narada w warszawskiej siedzibie Klubu Inteligencji Katolickiej przy ul. Kopernika, gdzie Lech Wałęsa udzielił wywiadu francuskiej telewizji. Na pytanie o przyszłość niezależnego ruchu związkowego w Polsce odpowiedział: „Nikt już tego nie zatrzyma. To jest zbyt masowe. To tak, jakby dmuchać pod wiatr”.

W sądzie sędzia Zdzisław Kościelniak zapewnił, że wszystkie formalności – jeśli nie będzie poważnych przeszkód – zostaną załatwione w ciągu 14 dni. Przed gmachem sądu na wychodzących czekał duży tłum ludzi. Gdy wychodziliśmy z sądu musieliśmy się przez wiwatujących i klaszczących ludzi przeciskać. Wszyscy chcieli zobaczyć Wałęsę. Tadeusz Mazowiecki wraz z innymi wzięli Lecha na ręce i na ramionach zeszli z nim po schodach do autokaru. Ktoś jednak zaproponował, aby pod grób Nieznanego Żołnierza przejść pieszo. Poszliśmy, a za nami cały tłum stojący pod sądem.


Następnie odbyło się półtoragodzinne spotkanie z Jagielskim w Urzędzie Rady Ministrów. Bardzo dziwne przeżycie. Ci, którzy w stoczni w czasie strajku obawiali się użycia siły, zostali zaproszeni na salony. Chyba każdy czuł się nieswojo. W czasie spotkania w URM wicepremier Barcikowski zapewniał: „Nasze dzisiejsze spotkanie jest najlepszą formą wyrażania stosunku rządu do nowych związków. [...] Jest to ważny akt społeczno-polityczny, wymagający jasnego określenia się w ramach naszego ustroju. Porozumienia czynią temu zadość. Podpisane przez obie strony, powinny być obustronnie honorowane”. Wałęsa odpowiedział: „Uważam, że chcemy tego samego. Ale proszę nam umożliwić działanie. Jeśli nie będziemy mogli się zorganizować, to nie ma mowy o wyrównaniu strat produkcyjnych”.


Po wizycie w rządowych salonach pojechaliśmy na stadion Ursusa na spotkanie z robotnikami. Na stadion nie wpuszczono ekipy polskiej telewizji. Później odbyła się konferencja prasowa w Interpressie, w czasie której na pytanie czy „Solidarność” uznaje kierowniczą rolę PZPR, Wałęsa odpowiedział: „Tak. Chodzi nam przecież o dobro kraju”. Późnym wieczorem odbyło się jeszcze spotkanie z aktorami zgromadzonymi w Teatrze na Targówku. Związkowców przywitał Gustaw Holoubek.




Kontakt ze mną


biernacki.leszek@wp.pl


Dodaj komentarz