Prymas Stefan Wyszyński: „Tylko orły szybują nad graniami”

Leszek Biernacki o prymasie 1000-lecia kardynale Stefanie Wyszyńskim


Tylko orły szybują nad graniami i nie lękają się przepaści, wichrów i burz. Musicie mieć w sobie coś z orłów! – serce orle i wzrok orli ku przyszłości. Musicie ducha hartować i wznosić, aby móc jak orły przelatywać nad graniami w przyszłość naszej Ojczyzny. Będziecie wtedy mogli jak orły przebić się przez wszystkie dziejowe przełomy, wichry i burze nie dając się spętać żadną niewolą. Pamiętajcie – orły to wolne ptaki, bo szybują wysoko. [...] – Pamiętajcie, że i Wy jesteście z pokolenia orłów. Niech to będzie dla was znakiem, programem i ukazaniem drogi. [...] „Wylęgajcie się” wszyscy na ziemi polskiej, która jest „gniazdem orłów” dla przyszłych pokoleń. W ramionach Jasnogórskiej Pani, Waszej Najlepszej Matki i Królowej Polski, szybujcie wysoko ku przyszłości Ojczyzny i Kościoła.

Kardynał Stefan Wyszyński Idącym w przyszłość, [w:] Stefan Kardynał Wyszyński – Prymas Polski, Dzieła zebrane, t. II, 1953–1956, Wydawnictwo Soli Deo, Warszawa 1995.




Prymas Polski kardynał Stefan Wyszyński



Prymas Wyszyński starał się za pośrednictwem duchownych oraz współpracujących z nim świeckich wpływać łagodząco na stosunki pomiędzy „Solidarnością” a władzami PRL, które usiłowały wykorzystać kościelne mediacje do własnych celów. Był depozytariuszem narodowej tożsamości i mentorem całej opinii społecznej. Przez długie lata tylko jego ustami naród mógł upominać się o swoje prawa. Zmiany zapoczątkowane w sierpniu 1980 roku pojawieniem się niezależnej od władzy i Kościoła organizacji społecznej następowały powoli. Solidarnościowi liderzy nie mieli takiego uznania jak kardynał Wyszyński. Dlatego też prymas wziął na swoje barki także odpowiedzialność za rodzący się ruch społeczny i demokratyzację kraju. Sposobem na demokratyzację systemu był dialog władz i „Solidarności”. W chwilach krytycznych nie mogło zabraknąć jego głosu.

Przez trzydzieści lat doświadczał on koegzystencji Kościoła z komunistyczną władzą. Wiedział i znał ją lepiej niż jakikolwiek polski opozycjonista. Jednak nigdy nie był opozycjonistą, nigdy nie kierował polskiego Kościoła w stronę aktywnej walki z władzą. Dbał o naród w inny sposób, dbał o wartości. Dlatego jego rola jako mediatora przy rozmowach z władzą jest nie do przecenienia. Potrafił stanowczo wskazać opozycji, że posuwa się za daleko. Jego postawa zależała od realności stawianych żądań lub możliwości skutecznej pomocy. Był niewątpliwie pierwszym i najważniejszym doradcą wolnych związków. Jako „doradca” wyrażał często zastrzeżenia co do racjonalności wysuwanych postulatów. Jego sugestie i rady nie zawsze były realizowane. Często z „Solidarnością” różniło go zdanie dotyczące metod i tempa wprowadzania zmian. Nie różniło go natomiast definiowanie celów dalekosiężnych: wolnościowych, narodowych i społecznych. To on wytyczał horyzonty i był drogowskazem. Podczas narodzin i w okresie legalnego istnienia „Solidarności” dzięki mediacji prymasa uniknięto wielu konfliktów a niektóre zminimalizowano. W grudniu 1980 r. prymas Wyszyński zdecydował o powołaniu „Zespołu do opracowywania problemów z zakresu katolickiej nauki społecznej dla ruchu związkowego przy Sekretariacie Episkopatu Polski”.

Jak podał dr Jan Żaryn w raportach Urzędu ds. Wyznań zanotowano, że „obecność Kościoła była wszędzie tam, gdzie organizowała większe spotkania Solidarność miejska i wiejska”, a jesienią 1981 r. powtarzano jeszcze, że: „W dalszym ciągu każda większa impreza organizowana przez «Solidarność» odbywa się z udziałem hierarchii kościelnej i duchowieństwa. Działalność tę hierarchia kościelna chce rozszerzać na wszystkie związki zawodowe, inne instytucje, na wszystkich, którzy ich zaproszą, będą prosić o posługi duszpasterskie zarówno w kościele, jak i na zewnątrz” (Jan Żaryn, „Błogosławię was i wasze poczynania”. Stefan Wyszyński wobec powstania NSZZ „Solidarność”, „Biuletyn Instytutu Pamięci Narodowej” 05.2001 r., nr 4).

Prymas Wyszyński wspominał swoją rozmowę z Lechem Wałęsą: „Panu Lechowi Wałęsie tłumaczę: w ciągu tych kilku miesięcy zrobiliście tak wiele, że najbardziej sprawna polityka nie zdołałaby tego uczynić, czego wyście dokonali. Dziękujcie Bogu za to. Musicie teraz uporządkować swoją organizację, umocnić się, stworzyć dobre aparaty administracji związkowej, przeszkolić ludzi do tych zadań, dać im wykształcenie z zakresu polityki i etyki społecznej, polityki rolnej, kodeksu pracy, wszystkich obowiązków i praw, które ten kodeks nadaje. I dalej pracować. Przyjdzie czas, wpierw czy później, że nie tylko postulaty społeczno-zawodowe, ale i inne będą na pewno osiągnięte przez potężny ruch »Solidarności« przemysłowej i »Solidarności« związków zawodowych indywidualnych rolników. Na pewno to osiągniecie! Błogosławię was i wasze godziwe poczynania” (Jan Żaryn, „Błogosławię was i wasze poczynania”…).

  »

Dodaj komentarz