Papież Jan Paweł II


Nie ma wolności bez „Solidarności”, a „Solidarności” bez miłości

Leszek Biernacki


Nie byłaby możliwa „Solidarność” bez papieża Jana Pawła II. Idea solidarności była w centrum jego zainteresowania. Strajki 1980 roku i to, co stało się później – powstanie związku zawodowego „Solidarność”, było bardzo bliskie jego sercu. W robotniczych protestach widział więcej niż jedynie bunt przeciwko władzy w celu poprawy warunków życia, więcej niż jedynie walka o wolność i demokrację. Uczynił z „Solidarności” symbol pozytywnych przemian, który miał zmienić nie tylko „oblicze tej ziemi”, ale i całego świata. „Solidarność” stała się symbolem, gdyż opowiedziała się za pokojowymi metodami walki i głosiła ideę współdziałania w poszanowaniu ludzkiej godności i sprawiedliwości. Papież patronował „Solidarności” od początku jej powstania i z tej racji nie szczędził jej także słów krytyki.





Jan Paweł II, Gniezno 1979 r. Fot. L. Biernacki


Rozdziały

Papież Polak
Narodziny „Solidarności”
W obronie Polski i Polaków
„Solidarność” to wysiłek „ku wspólnemu dobru”
Encyklika Laborem exercens programem „Solidarności”
„Nie może być przelewana polska krew”
Pielgrzymka 1983 roku
Zło dobrem zwyciężaj
Spotkanie Jana Pawła II z gen. Jaruzelskim
Pielgrzymka 1987 r.
Troska społeczna, czyli o międzyludzką solidarność
Egzamin z wolności

 

Wybór homilii i przemówień Jana Pawła II >>zobacz

Linki>>zobacz

 





Papież Polak
Ludzie powracający do domów z pielgrzymki Jana Pawła II do Polski w 1979 roku wieźli ze sobą nadzieję na lepszą przyszłość. Pierwszy raz od kilku dziesięcioleci usłyszeli, że słowa mogą znaczyć to, co znaczą, że są prawdą a nie obłudą i fałszem. To wtedy narodziło się poczucie solidarności. Odrodziła się nadzieja w kraju, w którym nadziei na prawdę i sprawiedliwość zabrakło. Była to solidarność zrodzona ze słów Jana Pawła II wypowiedzianych w Warszawie:

Niech zstąpi Duch Twój!
Niech zstąpi Duch Twój
I odnowi oblicze ziemi!
Tej ziemi!

W przemówieniu do członków „Solidarności”, których Jan Paweł II przyjął 11 listopada 2003 r. na audiencji w Watykanie, Ojciec Święty uważał rok 1979, za ten, od którego wszystko się zaczęło:
Dziękuję Bogu za rok 1979, w którym poczucie jedności w dobrem i wspólne pragnienie pomyślności uciemiężonego narodu zwyciężyło nad nienawiścią i chęcią odwetu, i stało się zaczynem budowania demokratycznego państwa. Owszem były próby zniszczenia tego dzieła.
Wszyscy pamiętamy 13 grudnia 1981 roku. Udało się te próby przetrwać. Bogu dziękuję, że w dniu 19 kwietnia 1989 roku mogłem wypowiedzieć takie słowa: „Maryjo, polecam Twojej macierzyńskiej trosce Solidarność, która znowu może działać po ponownej legalizacji w dniu 17 kwietnia. Polecam idący w parze z tym wydarzeniem proces, który zmierza do ukształtowania życia narodowego w sposób zgodny z prawami suwerennego społeczeństwa. Proszę Cię, Pani Jasnogórska, aby na drodze tego procesu wszyscy wykazywali w dalszym ciągu potrzebne męstwo, mądrość i rozwagę, służąc wspólnemu dobru”.

To, co w 1978 roku było tylko impulsem – wybór kardynała Karola Wojtyły na biskupa Rzymu, a co wzbudziło nadzieję na lepszą przyszłość w kraju, już rok później nabrało dynamiki. Pierwsza pielgrzymka Papieża do ojczyzny skierowała Polskę i Polaków na nową drogę. Pisał o tym sam Ojciec Święty w liście skierowanym z okazji 25. rocznicy pierwszej pielgrzymki do abp Józefa Michalika, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, że przełomowym rokiem dla Polski, a także dla jego duszpasterskiej drogi, była jego pielgrzymka w 1979 roku. Były to dla papieża „wielkie dni”, w czasie których „Duch Święty” przeszedł przez Polskę i dlatego były one ważne „dla Kościoła w Polsce, dla naszego Narodu, a nawet w jakimś wymiarze dla dziejów Europy i świata”:
Wielokrotnie potem dziękowaliśmy wspólnie za tę wolność, rozważając równocześnie, co robić, aby nadawać jej ewangeliczny i ludzki kształt. Stale trzeba do tego pytania powracać, aby wolność źle wykorzystana nie prowadziła ku wewnętrznemu zniewoleniu jednostek i całego narodu.

Trzeba też, abyśmy razem nie przestawali prosić o światło i moc Ducha Świętego, aby odnawiał to oblicze polskiej ziemi, jakie kształtuje każdy, kto na niej żyje. Potrzeba nieustannej odnowy umysłów i serc, aby przepełniały je miłość i sprawiedliwość, uczciwość i ofiarność, szacunek dla innych i troska o dobro wspólne, szczególnie o to dobro, jakim jest wolna Ojczyzna. Tylko dzięki solidarnemu wysiłkowi, wspieranemu światłem i mocą Ducha Świętego, można budować szczęśliwą teraźniejszość i przyszłość wszystkich Polaków.


Papież podczas pielgrzymki 1979 r. mówił o polskiej dramatycznej historii, przypomniał walkę polskiego żołnierza, jego ofiarność i poświęcenie:
Stoimy tutaj w pobliżu Grobu Nieznanego Żołnierza. W dziejach Polski – dawnych i współczesnych – grób ten znajduje szczególne pokrycie. Szczególne uzasadnienie. Na ilu to miejscach ziemi ojczystej padał ten żołnierz. Na ilu to miejscach Europy i świata przemawiał swoją śmiercią, że nie może być Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej na jej mapie? Na ilu to polach walk świadczył o prawach człowieka wpisanych głęboko w nienaruszalne prawa narodu, ginąc „za wolność naszą i waszą”?
Zdanie, że „nie może być Europy sprawiedliwej bez Polski niepodległej” było wielokrotne przywoływane w ciągu następnych 10 lat. Te słowa towarzyszyły wszystkim, którzy uwierzyli, że w Polsce są możliwe zmiany na lepsze, że należy odrzucić zniechęcenie i nie można pogodzić się z losem niewolnika.
Po raz pierwszy od czterdziestu lat zabrzmiał w 1979 r. tak donośnie głos żądający sprawiedliwości i uznania dla Polski. Ten głos podniósł ludzi z kolan. Słowa papieża burzyły przekonanie o nienaruszalności pojałtańskiego porządku Europy. Jan Paweł II nie wahał się powiedzieć podczas pierwszej pielgrzymki w Gnieźnie, że będzie mówił i przypominał „o tych często zapomnianych narodach i ludach”, które mają „prawo do istnienia oraz do samostanowienia o sobie”.
Papież obudził dumę Polaków i apelował, aby nie zapominali o prawdziwych, ponadczasowych wartościach. Głosem donośnym i wyraźnym, piękną polszczyzną wypowiadał słowa, które przyciągały słuchaczy i jednocześnie uświadamiały sztuczność i fałsz komunistycznej nowomowy. Społeczeństwo mogło zrozumieć prawdziwe znaczenie słów „dobro”, „zło”, „uczciwość”, „patriotyzm”, „ojczyzna”, „odpowiedzialność”.
Najważniejsze było otwarcie przez Papieża drzwi do przyszłości. Odkrył przed Polakami, że przyszłość nie jest zdeterminowana, że zależy od wolnej woli człowieka, że moc ducha nie musi być słabsza od układów politycznych i militarnych zależności. Otwarcie przyszłości odbyło się przez odwołanie do tradycji, do tysiącletniej historii, przez pokazanie jej duchowej interpretacji. Była to iskra, z której wybuchł rok później płomień „Solidarności”. Społeczeństwo odmówiło uczestniczenia w kłamstwie. Nastał czas rodzenia się ogólnospołecznej solidarności.
W Gnieźnie podczas mszy odprawianej przy katedrze wygłosił pamiętną homilię, która była wyzwaniem dla ówczesnego kształtu Europy:

Czyż Chrystus tego nie chce, czy Duch Święty tego nie rozrządza, ażeby ten Papież Polak, Papież Słowianin, właśnie teraz odsłonił duchową jedność chrześcijańskiej Europy, na którą składają się dwie wielkie tradycje: Zachodu i Wschodu? Tak! Chrystus tego chce! Duch Święty tak rozrządza, ażeby to zostało powiedziane teraz, tutaj w Gnieźnie! [...] Przychodzi więc wasz rodak, Papież, aby wobec Kościoła, Europy i świata mówić o tych jakże często zapomnianych narodach i ludach Europy.

I stał się przewodnikiem zapomnianych ludów Europy. Od tego momentu był tym, który dawał pewność, że każdy możliwy trud – podjęty po to, aby przywrócić chrześcijańskie zasady moralne – należy podjąć, bo jest ktoś na świecie, kto nie jest obojętny na to, co każdy Polak będzie w tym kierunku starał się robić. Każdy, to znaczy, że nie tylko ten znany, o którego dokonaniach będą pisali dziennikarze i historycy, ale także zwykły, anonimowy obywatel, który nie zgadzał się na otaczającą rzeczywistość. Papież wskazywał drogę w przyszłość, którą wytyczała tysiącletnia tradycja, słowa pierwszych pielgrzymów, późniejszych królów i przywódców narodu.
Jan Paweł II wskazał nie tylko drogę moralną. Przypominając o słowiańskich korzeniach, przypominając daty chrztu słowiańskich ludów wskazał na ich wspólną przeszłość oraz na to, że są nierozerwalną częścią całej chrześcijańskiej Europy, ale tą częścią, która jest zapomniana. Zakwestionował podział Europy na dwa przeciwstawne bloki i zarazem wskazał, że ideologia bloku komunistycznego – nie oparta na wspólnych dla Europy korzeniach, jest tej Europie i ludziom obca. Papież zakwestionował porządek Jałtański.
Nie przyjechał jednak do Gniezna dumać nad przeszłością. Mówił do ludzi by otworzyli drzwi ku przyszłości, by poszli w przyszłość z nadzieją w sercu. Zapewnił jednocześnie, że nie pozwoli już na to by świat nie pamiętał o „zapomnianych ludach Europy”. Miała nastąpić „Pięćdziesiątnica Słowian” a miasto św. Wojciecha otwierało na nowo Jerozolimski Wieczernik. To z tego miejsca, ze Wzgórza Lecha, z miejsca, w którym nauczał św. Wojciech rozlała się poruszona przez Ojca Świętego potężna fala i moc na całą Polskę i dalej na kraje słowiańskie. Od tego momentu zaczęła się krystalizować myśl o nowej ewangelizacji oraz duchowej jedności Europy.
Homilia wygłoszona w Gnieźnie stała się programem pontyfikatu Papieża Jana Pawła II. Była – jak sam później powiedział – odczytaniem zamierzeń Bożych dotyczących ostatniego ćwierćwiecza drugiego tysiąclecia.

  »

Dodaj komentarz